Akcja Krzyż – kto chce doprowadzić do nieszczęścia?

Przez Koteusz , 09/08/2010 [20:20]

Koktaile mołotowa, pistolety, karabiny, zadowolenie z ewentualnej śmierci ludzi ... To tylko niektóre elementy nawiązujące do „tolerancji” w ramach „Akcji Krzyż”.

Koktaile mołotowa, pistolety, karabiny, zadowolenie z ewentualnej śmierci ludzi ... To tylko niektóre elementy nawiązujące do „tolerancji” w ramach „Akcji Krzyż”.

Obawiam się, że takie formy „dyskusji” mogą doprowadzić do nieszczęścia. Komu zależy na wywołaniu takiego nieszczęścia?

Poczytajmy, co niektórym się marzy:

Dawid Dubanosow

http://www.facebook.com/profile.php?id=100000475970114

I co pisze taki młody człowiek? A otóż to:

tak trudno zrobić butelkę z zapaloną benzyną i rzucić w ten pierdolony krzyżyk?! poszedł by z dymem w 5s jak bym był w wawie to bym tak zrobił i by było po kłopocie babcie dostały by zawału i gites majonez!

Swoje „trzy grosze” dorzuca kolejna młoda, Magda Cembor, która wyraża „nadzieję”:

może poginie tam trochę tych dziadów

http://www.facebook.com/magda.cembor

A oto, co ma do powiedzenia Maciek Srebrzyński, prezentujący się w mundurze:

Daleko mam troszke, ale wyrwijcie to drewno w moim imieniu

Zwróćcie uwagę na ten mundur i wyraz zadowolenia na twarzy tego człowieka:

http://www.facebook.com/maciek.srebrzynski

A jak się ma niemieckiego pracodawcę, tak jak Kuba Kaca, to można napisać i tak:

dzis usuniemy krzyż z krakowskiego przedmieścia, jutro lecha z wawelu, a pojutrze skoczymy do poznania pod koziolki na zimnego lecha. o!

http://www.facebook.com/profile.php?id=100000391099422

I jeszcze Katherine Mennelig (Scandiano, Italy) – to jest kobieta w pełni wyzwolona, stawia wszystkim, bo dla niej najważniejsze jest pochlać (co widać na zdjęciu), bo bez tego świat dla niej nie istnieje:

to ja stawiam flaszke i pochlejemy, pospiewamy moze jakis piknik zrobimy, katole moze sie przylacza i krzyz szpetny kawalek drewna do kosciola wezniemy

http://www.facebook.com/profile.php?id=1567391527

 

Tacy oto ludzie chcą pouczać nas o tolerancji i głosić „nowoczesne” poglądy europejskie. Jeżeli oni prezentują taką odpowiedzialność, to czego spodziewać się po ich wybrańcach, na których zapewne głosowali? Chciałbym się mylić w swych przewidywaniach dotyczących dramaturgii wydarzeń, ale jeśli władze zezwalają na propagowanie miłości wobec bliźniego w ten właśnie sposób, to trudno mi wyobrazić sobie pokojowy przebieg tej akcji. Żałuję jednocześnie, że nie ma mnie w Warszawie, gdzie mógłbym osobiście wyrazić swój pogląd na tego rodzaju akcje i dać wyraz dezaprobaty dla zgody władz na wydane przyzwolenie na tę prowokację.