Śmierć nadeszła bezgłośnie

Przez Irena Szafrańska , 01/06/2010 [15:27]
Piszę na gorąco, właśnie skończyłam czytanie stenogramów. Nic tu nie ma, strzępy rozmów. Odniosłam jednak wrażenie, że piloci do ostatnich sekund lotu nie zdawali sobie sprawy z tego na jakiej wysokości się znajdują. Oni do końca byli spokojni.Tylko zorientowali się za późno. Potem już tylko krzyk.
Piszę na gorąco, właśnie skończyłam czytanie stenogramów. Nic tu nie ma, strzępy rozmów. Odniosłam jednak wrażenie, że piloci do ostatnich sekund lotu nie zdawali sobie sprawy z tego na jakiej wysokości się znajdują. Oni do końca byli spokojni.Tylko zorientowali się za późno. Potem już tylko krzyk. Ja się teraz pytam , kto po co i dlaczego starał się nam wmówić , że gen. Błasik naciskał, że prezydent wywierał presję? Czy dowiemy się chociaż tego? Nie znam się na lotnictwie, a większość zapisu stanowią komendy- kody. Mimo to, odnoszę wrażenie, że piloci do końca byli spokojni i nie "kozakowali", jak to jeszcze rano podawały niektóre media. Dlaczego i w czyim interesie?