Zwracam się z zapytaniem o charakter działalności w obszarze polskich struktur państwowych

Przez Bożena Ratter , 11/07/2026 [18:50]

Kresy to słowo-klucz do dziejowej skarbnicy dziedzictwa kulturowego Rzeczypospolitej  Polskiej. Na kresach ścierały się interesy różnych państw i narodów Wschodu i Zachodu. To wrzący tygiel i koegzystencja ras, kultur i religii. W ciągłym zagrożeniu i walce kształtowały się u mieszkańców tych ziem patriotyzm, honor i godność narodu- Ludobójstwo w oparach kłamstwa. Wspomnienia i refleksje świadka historii – wypowiedź  Jana Niewińskiego podczas uroczystości 11 lipca 2012 roku. 

Kresy dały naszej ojczyźnie królów, sławnych wodzów i mężów stanu, poetów, pisarzy, uczonych - twórców kultury o światowej sławie. Wielu bohaterów narodowych, a także błogosławionych i świętych. Na Kresach rodziła się i kształtowała demokracja i koegzystowało społeczeństwo obywatelskie. W krótkim ujęciu tematu nie sposób wymienić wszystkich skarbów dziedzictwa kulturowego. To tylko refleksja nad złożonością naszej trudnej i chlubnej historii. Jak się ma do tego działalność pseudo polityków i mediów, wymazujących z pamięci narodu Kresy, bez których jakże uboższą byłaby nasza historia?

Dzięki Opatrzności Bożej dożyłem sędziwego wieku (rocznik 1920). Przeżyłem wiele momentów grozy i dlatego pragnę przestrzec młodsze pokolenia przed zagrożeniami ze strony odrodzonych i dynamicznie się rozwijających wokół nas sił nacjonalistycznych szowinizmów typu faszystowskiego.  Na własne oczy widziałem zagładę Polaków, Żydów, Rosjan, Czechów, Cyganów i innych mniejszości narodowych, a także uczciwych Ukraińców, którzy ginęli z rąk rozwścieczonych nienawistnymi ideologiami Sowietów, Niemców i ukraińskich szowinistów spod znaku OUN-UPA.

A dzisiaj jestem świadkiem zupełnie niepojętej sytuacji ! Oto najbardziej zdegenerowani moralnie mordercy z czasów ostatniej wojny są określani mianem bohaterów.  Niektórzy polscy politycy bratają się z pogrobowcami Bandery i Szuchewycza a Stany Zjednoczone, ponoć światowy bastion demokracji, sprzyjał i sprzyja honorowaniu ukraińskich morderców, wsławionych wyjątkowym, sadystycznym okrucieństwem wobec dzieci, kobiet i starców różnych narodów, w tym i własnego-pisał Jan Niewiński w 2012 (sic!) roku.   

Dziękuję panu Zbigniewowi Walczakowi za decyzję, którą podjął wbrew woli Mirosława Skórki, który uznał pomnik Ofiar ukraińskiego ludobójstwa w Domostawie za "przykład polskiej głupoty" i twierdził, że ma to na celu "rozbudzić i utrzymywać nienawiść w relacjach polsko-ukraińskich". Światowa diaspora wyznawców ideologii OUN UPA, również w  Związku Ukraińców w Polsce wciąż działa !  To samo mówiła Ola Hnatiuk, kiedy była radcą ambasady RP w Kijowie! 

Jest Ukrainką związaną ze środowiskiem „Gazety Wyborczej” i Związku Ukraińców w Polsce, dzięki czemu pewnie trafiła do pracy w polskiej ambasadzie w Kijowie. Czym „zasłynęła” jako radca? W 2011 roku wzięła udział w promocji książki Wołodymyra Wiatrowycza pt. „Druga wojna polsko- ukraińska. 1942-1947”. Wiatrowycz to negacjonista relatywizujący zbrodnie UPA. Wiatrowycz pisze pod z góry założoną tezę, odrzucając lub pomijając wszelkie argumenty i fakty, które do niej nie pasują. Ten etatowy pracownik SB Ukrainy (awansowany za prezydentury Wiktora Juszczenki) znany jest z fałszowania dokumentów i nachalnego wybielania UPA”.

Hnatiuk skrytykowała wystawę o zbrodniach UPA na narodzie polskim i żydowskim, jaką zorganizowano w Kijowie w 2010 roku. Wystawa była zaatakowana przez bojówki partii „Swoboda” a pani Hnatiuk mówiła , że wystawa jest „manipulacją”. Oficjalne jej oświadczenie: 

„Nie wolno rzucać wszystko pod takie hasło: „Rzezie na Wołyniu”, zwłaszcza używając słowa „rzezie”. Jako przedstawicielka Ambasady i jako człowiek z tytułem naukowym historyka, jako profesor Uniwersytetu Warszawskiego ostro wypowiadam się przeciwko takiemu nadużyciu”.

Był to głos przedstawicielki polskiej ambasady! A więc z jednej strony promuje antypolskie fałszerstwa zwolenników wybielania UPA, z drugiej piętnuje wystawę pokazującą prawdę o tejże UPA (Godność i Pamięć , nr1/2012).

W związku z tym prof. Bogusław Paź z Uniwersytetu Wrocławskiego pisał do Ministerstwa Spraw Zagranicznych: 

„Zwracam się z zapytaniem o charakter działalności w obszarze polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych pani prof. Olgi Hnatiuk, która do niedawna była I Radcą Ambasady Rzeczpospolitej Polski na Ukrainie. Chodzi w szczególności o jej działalność wymierzoną w polskie inicjatywy skierowane na rzecz informowania o ludobójstwie, jakiego dopuściły się ukraińskie formacje faszystowskie: OUN-UPA, SS-Galizien i in. na polskiej ludności cywilnej w czasie II Wojny na terenach Kresów południowo-wschodnich II RP. Zdaniem tej przedstawicielki Państwa Polskiego niedopuszczalne jest mówienie o „rzeziach” na polskiej ludności dokonywanych przez ukraińskich faszystów, choć piony śledcze IPN w prowadzonych śledztwach zbrodnie dokonywane przez tych faszystów kwalifikują jako ludobójstwo”

Pytanie jakie zadał prof. Paź jest retoryczne. Przypadek Oli Hnatiuk jest charakterystyczny. To namacalny dowód na tolerowanie w Polsce probanderowskiego lobby. I chodzi tu nie tylko o tolerancję bierną, ale o funkcjonowanie takich ludzi w strukturach państwa polskiego, co oznacza, że państwo polskie podziela poglądy tych osób. 

To coś więcej nawet niż finansowanie banderowskiego tygodnika „Nasze Słowo”. Jeśli ludzie o takich postawach i poglądach trafiają do polskiej ambasady jako jej pracownicy - to jest to wręcz niewiarygodny skandal. Mamy tu bowiem do czynienia ze schizofrenią - państwo polskie niby czci ofiary UPA, niby IPN prowadzi w tej sprawie śledztwa, a z drugiej strony od lat w strukturach państwa znajdują się ludzie z probanderowskimi sympatiami a może nawet wprost banderowcy.

TEN STAN OPISANY ZOSTAŁ W NUMERZE 0/2012 PISMA GODNOŚĆ I PAMIĘĆ!!!!!!

Ta schizofrenia trwa! Zwracam się z zapytaniem o charakter działalności w obszarze polskich struktur państwowych  nie tylko Pawła Kowala, Adama Bodnara, Andrzeja Szeptyckiego. 

Ciekawe, czy ten stan zmieni się wskutek emocji wywołanych odebraniem Orderu Orła Białego?