Wczorajszą rocznicę zajęcia Lwowa przez III Rzeszę i jej kolaborantów ukraiński IPN upamiętnił w specyficzny sposób. W mediach społecznościowych zamieścił wpis ku czci "wyzwolenia" miasta. Gdyby tego było mało, kilka godzin godzin później ten sam ukraiński IPN wrzucił wpis sławiący czołowego ukraińskiego nazistę i zbrodniarza Romana Szuchewycza.
Dlaczego mają nie świętować ? Odwiecznym celem Ukraińców i naczelnym OUN, była depolonizacja ziem zasiedlonych przez kilka pokoleń przez Polaków, i dlatego na pierwszym kongresie założycielskim w 1929 r.podjęła uchwalę o likwidacji Polaków z terenów, które uznała za etnograficznie ukraińskie.
„Wyrżnąć Lachów aż do 7 pokolenia, nie wyłączając tych, którzy nie mówią już po polsku”. Czynili to od 1 września 1939 roku, a proklamacja Krajowego Prowodu OUN, będąca dopełnieniem „Aktu” 30 czerwca 1941 dokładnie mówiła:
NARODZIE!-Wiedz! Moskwa, Polska, Madziarzy, Żydostwo- to twoi wrogowi! Niszcz ich!
Rozkaz Romana Szuchewycza w styczniu 1944 r. : […] "W związku z sukcesami bolszewików należy przyśpieszyć likwidację Polaków. W pień wycinać. Czysto polskie wsie palić, wsie mieszane – tylko polską ludność niszczyć!" miał dzieło depolonizacji ludobójstwem zakończyć. Trwało do 1947 roku do wojskowej operacji Wisła.
I do dzisiaj ta uchwała depolonizacyjna w świadomości świata ma działać, w Polsce na podstawie nowych wytycznych Uchwały Krajowego Prowodu OUN” z 22 czerwca 1990 roku:
"Polacy nie odgrywali na Ukrainie najmniejszej roli, a to co o nich głosi się dzisiaj, zaliczyć należy do polskiej szowinistycznej propagandy.(faszyści, agenci KGB Kremla ruskie onuce itp). Eliminować wszelkie polskie próby zmierzające do potępienia UPA za rzekome znęcanie się jej na Polakach…wykazywać, że UPA brała ich w obronę przed hitlerowcami i bolszewikami…mordy były dziełem sowieckiej partyzantki…pomniejszanie roli wyzwoleńczej UPA w skali europejskiej jest niedopuszczalne".
Dziwić to możemy się bierności polskich polityków, naukowców, mediów –nawet nie bierności ale akceptacji działania nacjonalistów ukraińskich w rządzie, instytutach,uczelniach, fundacjach, stowarzyszeniach, Związku Ukraińców w Polsce , ukraińskiej TV w Polsce - i pomocy w realizacji !!!
Mimo, iż już w 1990 roku powstała pierwsza praca Władysława Siemaszko , nie mówiąc np. o wydanej kronice zdarzeń w 1983 roku przez ks. abp Wincentego Urbana.
„To była długa i wyczerpująca droga. W połowie lat 80. prof. Jerzy Tomaszewski na łamach poznańskiego czasopisma "Nurt" oskarżył Armię Krajową o mordowanie bezbronnych ukraińskich kobiet, dzieci i starców. Wówczas oburzeni żołnierze 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK przystąpili do zbierania relacji o ludobójstwie ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zgromadzili około 360 relacji. Opracowali je - mój ojciec Władysław Siemaszko i jego kolega, świętej pamięci Józef Turowski - obaj żołnierze 27. Dywizji Piechoty Wołyńskiej.
Książka ukazała się w 1990 roku. Od tego czasu napłynęła do nas lawina relacji o okrutnych losach Polaków na Wołyniu. Z czasem utworzyła się rozległa sieć informatorów wśród Kresowiaków. Niezależnie od tego sięgnęliśmy do źródeł archiwalnych - głównie dokumentów polskiego państwa podziemnego, do nielicznych ocalałych ksiąg parafialnych, do materiałów sądowych z lat powojennych, kiedy to byli mieszkańcy Wołynia ustalali zgony swoich najbliższych. W sumie dwa i pół tysiąca źródeł. Dziesięć lat pracy mojego ojca i mojej, gdy zorientował się, że sam nie podoła.
Z Ewą Siemaszko rozmawiał Jerzy Pawlas ("Opcja na prawo", 12.11.2010)
Pisał też prof. Edward Prus w 2007 roku :
W każdą rocznicę 30 czerwca przypominają o swoim istnieniu, muszą przypominać i wciąż przekonywać, jakimi to byli oni „herojami, którzy rzucili wezwanie największej wtedy potędze europejskiej i jej się nie zlękli”; później stworzyli UPA-oczywiście „łagodną i rycerską”, która nigdy nikomu nie wyrządziła najmniejszej krzywdy. Liczebność UPA z każdym rokiem rośnie” z 30 tys. w roku 1944, w roku 2006 już sięgnęła zawrotnej cyfry 300 tys. i nie jakichś tam rizunów, tylko wojaków, którzy „wyzwolili” Wołyń i pół Małopolski Wschodniej, rozbili sowiecką partyzantkę gen. S. Kowpaka. Jednakże Naród Ukraiński nie chce jakoś dostrzec „rycerskości” rzeźników z UPA, a jego parlament nie spieszy się z przyznaniem „rycerzom absurdu” uprawnień kombatanckich i zaliczenia do weteranów wojny. (Edward Prus Banderomachia 2007 r)
Dlaczego mieli inaczej w 2026 roku?