Umiem to wytłumaczyć jedynie urojeniem wyższościowym, czyli podstawą tożsamości- nazwijmy umownie- progresistowsko liberalnej elity postkolonialnej- Rafał Ziemkiewicz na temat reakcji części rządzącej koalicji, na „jedynie słuszne zachowanie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który zamiast 30 raz policzek nadstawić i zeszmacić, to wreszcie jako jeden jedyny pierwszy Polak, użył bardzo łagodnego argumentu symbolicznego i dał Ukraińcom 2-3 tygodnie na reakcję.
Państwo polskie jest częściowo po stronie Ukrainy, ale jest to wbrew woli obywateli. Mamy klasyczną elitę postkolonialną, mamy odziedziczoną po PRL-u i wychowaną w PRL-u elitę kolaborantów. To elita, która nie jest emanacją własnego społeczeństwa we własnym kraju, ale we własnym kraju obsługuje interesy obce, interesy kolonizatora, sowieta, unii europejskiej… ale nie polskie”. (aktualna książka Ziemkiewicza „Polactwo”, wystarczy zmienić nazwiska).
Identycznie zachowuje się druga strona wyimaginowanych „dobrosąsiedzkich stosunków”. Spadkobiercy szowinistycznej ideologii integralnego nacjonalizmu bandyckiej OUN UPA i innych zbrojnych formacji OUN - to elita, która nie jest emanacją własnego społeczeństwa we własnym kraju, ale podczas II wojny obsługiwała (obsługuje nadal) interesy obce-sowieckie i niemieckie, w zależności od etapu.
„To zagadnienie już od ponad pół wieku niepokoi powojenne pokolenia. Dla jednych, ta policja to „narodowi obrońcy”, podstawa „narodowych” sił zbrojnych UPA, prawie „narodowi bohaterzy”. Dla innych, to służalcy faszystów, landsknechci, wyrzutki rozdartej przez wojnę zniewolonej Ukrainy, kaci własnego, polskiego i żydowskiego narodu, czy po prostu bandyci !- pisał ukraiński naukowiec i historyk Wasilij Masłowśkij. (Witalij Masłowśkij Z kym i proty koho wojuwały ukraiński nacjonalisty w roku Druhoj Switowoji Wijny str. 87).
„Kimże są naprawdę? Sądzę, że dość łatwo można odpowiedzieć na to pytanie. Bo dla udzielenia odpowiedzi są dwie nadzwyczaj ważne podstawy: po pierwsze - są liczne dokumenty archiwalne i wspomnieniowe, które wszechstronnie charakteryzują tę formację; po drugie - jeszcze żyją tysiące świadków wydarzeń minionej wojny, naocznych świadków tego co narobili ci „narodowi obrońcy” i „bohaterowie” – pisał w W. Masłowśkij w 1999 roku, zamordowany z tego powodu na schodach domu we Lwowie.
„Już w pierwszych dniach niemiecko-faszystowskiej okupacji, do urzędów administracyjnych i do wojskowych komendantur okupantów zaczęli zgłaszać się ludzie, którzy usilnie proponowali swoje usługi. Kim byli? To różnobarwne społeczne szumowiny, które chciały pożywić się resztkami ze stołu nowych gospodarzy, chciały rozkazywać, poniewierać swymi współplemieńcami, krajanami, współrodakami, być bezkarnymi maruderami i rabusiami, albo po prostu ratować swoją skórę w skomplikowanych warunkach wojny. Część policyjnych oddziałów, szczególnie w Galicji utworzyły jeszcze w przeddzień wojny ounowskie ośrodki podziemne po to, aby w przypadku wtargnięcia hitlerowskich Niemiec na teren Kresów Wschodnich RP zawładnąć sytuacją polityczną w kraju.
I tak, w szczególności już 30 czerwca 1941 r. we Lwowie działały oddziały „ukraińskiej” policji, utworzone przez obydwie (banderowską i melnykowską) frakcje OUN. 26 sierpnia 1941 r. okupacyjna gazeta „Lwiwski wisti” zawiadamiała, że „ukraińska policja to pełnoprawny oddział policyjny niemieckiej policji” i że ona „jest nadzwyczaj kompetentna w odniesieniu do ukraińskiej, polskiej i żydowskiej ludności”. „Od kilku dni ukraińska policja, nosi na dolnej części prawego rękawa munduru, czerwoną opaskę z napisem „Generalgouvemement”. Ta opaska to dowód na to, że policjant jest faktycznie członkiem ukraińskiej policji” („Lwiwski wisti”, 21 listopada 1941).
Aby zasłużyć na „zaufanie" ukraińscy policjanci błąkali się po wymarłych ulicach Lwowa i innych miast i wiosek Galicji w poszukiwaniu ofiar, zabijali bez sądu i śledztwa .”podejrzanych", konwojowali i dozorowali w gettach i obozach koncentracyjnych, brali udział w masowych rozstrzeliwaniach cywilnej ludności, sprowadzali przerażenie na całe wsie i miasteczka.
A po egzekucji, powróciwszy do policyjnych „stanic”, liczyli naboje i zdawali raport o ilości wykorzystanych (bo codziennie na każdy „giwer” takiemu policjantowi wydawano po dziesięć naboi). Dlatego, wielu z nich oprócz niemieckiego „giwera", nosiło jeszcze sznurki z przygotowaną pętlą, bo byli jednocześnie przedstawicielami okupacyjnej władzy i gestapo, zbieraczami okupacyjnych podatków (kontyngentów) i egzekutorami, sędziami i katami. (Witalij Masłowśkij Z kym i proty koho wojuwały ukraiński nacjonalisty w roku Druhoj Switowoji Wijny str. 88).
Meldunek Jerzego Wegierskiego”
„W samym Lwowie policjanci ukraińscy rozpoczęli akcję legitymowania w godzinach wieczornych młodych ludzi i w przypadku zatrzymania Polaka mordowali go na miejscu strzałem w tył głowy. Policjanci zabierali przy tym dokumenty ofiar, być może z zamiarem podszywania się pod Polaków w wypadku nadchodzącej już, oczywistej i ostatecznej, klęski Rzeszy. Szczególnie wstrząsnęła społeczeństwem polskim Lwowa wiadomość o śmierci w dniu 11 marca Jerzego Suchary, syna profesora Politechniki; zastrzelił go policjant ukraiński pod oknem narzeczonej (Jerzy Węgierski, W Lwowskiej Armii Krajowej) – żołnierza AK, od 1942 komendanta rejonu Winniki AK, uczestnik akcji Burza, w 1945 roku skazany przez NKWD jako oficer AK na 10 lat spec lagru na Ural . W spec obozie spotyka przyszłego noblistę, Aleksandra Sołżenicyna, który pisze o nim w Archipelagu Gułag: „gdybyśmy wszyscy byli tak dumni i nieustępliwi to jakiż tyran by się ostał”.
https://www.youtube.com/watch?