Spotkanie w klubie Ronina 1 czerwca 2026 roku składa się z dwóch części, w cz. 1 polityczny przegląd tygodnia przeprowadza dr Józef Orzeł, w cz. 2 red. Elżbieta Królikowska-Avis będzie mówiła o demokracji w Wielkiej Brytanii dziś.

cz. 1 - Przegląd Tygodnia Józefa Orła
Spotkanie miało charakter dynamicznej, publicystycznej wymiany zdań, w której dominowały analizy geopolityczne, wojskowe oraz krajowe przetasowania na prawicy. dr Józef Orzeł, jako główny narrator, przedstawił szereg tez, które następnie były komentowane przez pozostałych uczestników.
Szef Klubu Ronina rozpoczął swoją wypowiedź od kwestii militarnych, omawiając podcasty dotyczące walki z Rosją. Przytoczył opinię generała Andrzejczaka, który krytykuje pomysł “zdronowienia” armii, argumentując, że drony nie mogą być jedynym środkiem walki, ale muszą być zintegrowane z lotnictwem i siłami pancernymi w ramach zdecentralizowanej struktury dowodzenia, wzorowanej na Ukrainie. Tam to poszczególne jednostki współpracują bezpośrednio z prywatnymi producentami, a postęp technologiczny jest błyskawiczny. Dr Orzeł zwrócił uwagę na paradoks – mimo wszechobecnej, systemowej korupcji na Ukrainie, nie przeszkadza ona w budowaniu efektywnej armii, a wręcz działa jak “olej smarujący trybiki”. W tym kontekście jeden z uczestników wtrącił sceptyczną uwagę, pytając, czy nie jest tak, że łapówki są po prostu zdecentralizowane na niższym poziomie.
Józef Orzeł następnie przeanalizował słabości Rosji, wskazując, że choć ma ona więcej pieniędzy z ropy, to sankcje i brak siły roboczej (wyczyszczone więzienia i obozy pracy) uniemożliwiają jej przełożenie kapitału na realny wzrost produkcji wojennej. Przechodząc do polityki międzynarodowej, szef Klubu Ronina przytoczył tezy Eugeniusza Smolara, który widzi w działaniach Donalda Trumpa konsekwentną realizację strategii “Heritage 2025”, mającą na celu osłabienie Chin poprzez eliminowanie ich sojuszników. Przykładem jest wypychanie Rosji z Azji Środkowej i naciski na Białoruś, czego efektem – jak zauważył Orzeł – jest uwolnienie białoruskiego dziennikarza Poczobuta.

W części krajowej dr Orzeł ostrzegł przed szybko rosnącym długiem Polski, sugerując, że rząd Donalda Tuska celowo doprowadza do sytuacji, w której Komisja Europejska narzuci Polsce nadzór budżetowy, podobny do greckiego. Przytoczył przy tym audyt NIK, według którego 90% środków z KPO utonęło w Ministerstwie Finansów, a nie trafiło na realne inwestycje. To skłoniło Orła do postawienia odważnej tezy: być może Jarosław Kaczyński nie chce wygrać najbliższych wyborów, bo zadłużenie jest tak ogromne, że przejęcie władzy byłoby politycznym samobójstwem. Dlatego – zdaniem Orła – Kaczyński może stawiać na Mateusza Morawieckiego jako jedynego fachowca od finansów, zdolnego wyprowadzić kraj z kryzysu, choć Orzeł przyznaje, że Konfederacja nie zgodziłaby się na premiera Morawieckiego.
Elżbieta Królikowska-Avis, wchodząc w dyskusję, zaproponowała nieco inny scenariusz: najpierw Przemysław Czarnek zostaje premierem i następcą Kaczyńskiego (by uspokoić frakcje i umożliwić koalicję z Konfederacją), a dopiero potem – gdy sytuacja finansowa stanie się krytyczna – do akcji wraca Morawiecki jako “delfin” odpowiedzialny za gospodarkę. Orzeł jednak skontrował, że to powtarzanie tego samego scenariusza, podczas gdy prawdziwym problemem jest to, czy Konfederacja w ogóle zdecyduje się na wspólny rząd z PiS-em, zwłaszcza że sondaże dają rządzącej koalicji 10% przewagi.
Inny z uczestników wyraził z kolei niedowierzanie, jak to możliwe, że po 2,5 roku rządów Tuska PiS traci aż 10% – jego zdaniem to nie do wytłumaczenia. Orzeł odparł, że przyczyną są walki wewnętrzne w PiS, które Polacy obserwują z niechęcią, oraz to, że partia przestała mówić o Polsce, a skupiła się na tym, kto nią rządzi. Maciek podsumował gorzko: “żegnaj Prawo i Sprawiedliwość, nie będziecie w rządzie”.
Na koniec wspomniano o byłym ambasadorze Polski w Ukrainie Bartoszu Cichowskim, który zwrócił ukraińskie odznaczenie „Za zasługi” w proteście przeciwko honorowaniu UPA przez Wołodimira Zełenskiego (chodzi o nadanie honorowego miana „Bohaterów UPA” Odrębnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy.).
Dr Orzeł zauważył, że choć rozumie gest, to konflikt polsko-ukraiński gra na korzyść Niemiec, które mogą przejąć przywództwo w bloku obronnym z Ukrainą zamiast z Polską.
cz. 2 Elżbieta Królikowska-Avis Demokracja w W. Brytanii dziś

Spotkanie w Klubie Ronina z redaktor Elżbietą Królikowską-Avis poświęcone było kondycji demokracji w Wielkiej Brytanii, a jej wypowiedzi miały charakter osobistego, pełnego nostalgii świadectwa kogoś, kto przez 30 lat mieszkał w tym kraju i z żalem obserwuje jego upadek. Wspominała czasy, gdy brytyjskie banki działały sprawnie, a polityk przyłapany na choćby cieniu skandalu (jak romas Johna Majora sprzed 25 lat) musiał publicznie się tłumaczyć. Dziś – jej zdaniem – kraj jest niebezpieczny, czego dowodem są dwukrotne napady na jej nastoletniego wnuka w dobrej dzielnicy Londynu. Opisała przemiany społeczne jako dramatyczne: niegdyś biały East End stał się „małym Bangladeszem”, a Brighton – enklawą z meczetami i atmosferą przypominającą targ w Karaczi. Według niej, w mediach publicznych, jak BBC, muzułmanie zawsze mają rację, mimo że stanowią jedynie około 5 milionów wobec 60 milionów Brytyjczyków.
Jako punkt zwrotny wskazała rok 1997 i dojście do władzy Tony’ego Blaira, który – jej zdaniem – zapoczątkował politykę otwarcia na imigrantów, co doprowadziło do drenowania budżetu państwa. Przytoczyła osobiste doświadczenie z brytyjskiej służby zdrowia: dawniej dwuosobowa sala i troskliwe pielęgniarki, dziś jedenastu pacjentów w sali i personel kolorowy, z trudem mówiący po angielsku. Jej zdaniem Brexit był próbą ratowania kraju przed lawiną imigracji i nadmierną władzą europejskich trybunałów, ale Unia Europejska do dziś utrudnia Brytyjczykom handel, zmuszając ich do sprowadzania towarów spożywczych z Peru czy Argentyny.
Mimo tego pesymizmu, Elżbieta Krolikowska-Avis wskazała jeden jasny punkt – Izbę Gmin, gdzie – jak powiedziała – demokracja wciąż funkcjonuje. Przykładem jest sprawa premiera Keira Starmera, który od trzech miesięcy jest „na wylocie” z powodu afery wokół Petera Mandelsona – polityka skorumpowanego i związanego z Epsteinem. Choć Starmer twierdzi, że nic nie wiedział, to nawet jego koledzy partyjni naciskają na jego dymisję. Elżbieta Krolikowska-Avis zestawiła to z hipotetyczną sytuacją w Polsce: gdyby podobne kwity dotyczyły kogoś z otoczenia Tuska, cała koalicja i media stanęłyby w jego obronie. W Wielkiej Brytanii – podkreśliła – nadal działa „politicians code”, a wiarygodność partii jest wartością nadrzędną.
W odpowiedzi na pytanie uczestnika spotkania o system wyborczy, uznała brytyjską ordynację większościową za „szalenie niesprawiedliwą”, bo milion osiemset głosów może przełożyć się na jeden mandat. Przyznała, że Brytyjczycy coraz częściej myślą o odejściu od tego systemu, i skrytykowała Pawła Kukiza, który – jej zdaniem – bezkrytycznie zachwala to rozwiązanie, nie rozumiejąc jego wad. Odnosząc się do pytania o wymiar sprawiedliwości, przyznała, że brytyjskie sądownictwo jest zdemoralizowane przez polityczną poprawność – więźniowie trafiają do więzień przypominających sanatoria, a system staje po stronie kryminalisty, nie ofiary, choć w Wielkiej Brytanii jest to bardziej motywowane światopoglądowo niż partyjnie, jak w Polsce.
Inny uczestnik spotkania, który dzielił się swoimi spostrzeżeniami z Australii i z niedawnego pobytu w Londynie, zwrócił uwagę na fundamentalne znaczenie zaufania – w Australii wystarczyło jedno kłamstwo, by polityk stracił wiarygodność na zawsze. Opisał Londyn jako miasto opanowane przez inne nacje, gdzie wieczorem boi się wyjść na ulicę. Pytał, czy są szanse na odwrócenie tych procesów. Elżbieta Królikowska-Avis przyznała mu rację, dodając, że merem Londynu jest Pakistańczyk Sadiq Khan, a merem Nowego Jorku – muzułmanin. Mimo to zadeklarowała wiarę w „faktor X” – że ciężka praca konserwatystów może kiedyś przynieść owoce, choć brytyjscy konserwatyści stali się dziś „nowoczesnym, współczującym” ruchem, mało odróżniającym się od lewicy.
Ostatnie pytanie dotyczyło świeżo podpisanego traktatu obronnego Polski z Wielką Brytanią. Jeden z uczestników wyraził sceptycyzm, przywołując rok 1939 i pytając, czy dziś Anglicy byliby gotowi umierać za Warszawę. Królikowska-Avis odpowiedziała, że Anglicy nie znoszą Putina i Rosjan, zwłaszcza za sprawę Skripala i Litwinienki, ale równocześnie tolerują obecność „nowych Rosjan”, którzy piorą brudne pieniądze w brytyjskiej gospodarce i wykupują rezydencje, a żaden premier od czasów Camerona nie zdecydował się z tym skończyć, bo te pieniądze są budżetowi potrzebne.
Spotkanie zakończył prowadzący, który podsumował, że problemy Wielkiej Brytanii coraz bardziej przypominają polskie, a Donald Tusk – jego zdaniem – służy Niemcom i prowadzi Polskę do utraty suwerenności poprzez wprowadzenie euro i oddanie złota. Zaapelował do Konfederacji, by przestała stawiać warunki i weszła do rządu, bo inaczej nigdy nie nauczy się rządzić, a Polska pozostanie słaba. Elżbieta Królikowska-Avis podziękowała wszystkim, a prowadzący wyraził nadzieję, że jej książki będą dostępne na kolejnych spotkaniach, bo Wielka Brytania pozostaje dla niego „wielką zagadką”.
Relacja wideo: Bernard