Przedstawicielka mniejszości ukraińskiej zatrudniona w Centrum Legalizacji Cudzoziemców w Lublinie, mówi o sprowadzaniu „studentów” z całymi rodzinami z krajów 3 świata. Niemcy też planowali zlikwidować w lubelskim Polskę. THE POLISH DAILY -No. 292. Tuesday, 24 June, 1941 : Stockholms Tidningen donosi, iż Niemcy kierują do Lubelskiego emigrację ukraińską a nawet petlurowców z Berlina i Paryża, gdyż uważają, że przebudzenie się narodowego uczucia ukraińskiego zmniejsza możliwości odbudowania Polski w jej dawnych granicach. Większa część jeńców wojennych polskich pochodzenia ukraińskiego zostanie zwolniona i skierowani oni być mają do obozów ćwiczebnych w Polsce, w których są instruktorzy niemieccy. Potwierdzają wiadomości o szczególnych przywilejach, jakie Ukraińcy mają obecnie w Polsce.
THE POLISH DAILY -No. 292. Tuesday, 24 June, 1941: Współpraca Niemców z nacjonalistami ukraińskimi miała miejsce przed Wielką Wojną. Wygrywano ówcześnie sprawę Rusinów (Ukraińców) w celu osłabienia polskości w Małopolsce. W czasie Wielkiej Wojny Niemcy utworzyli “ niezawisłe państwo ukraińskie ” ze stolicą w Kijowie, włączając do niego część Małopolski Wschodniej. Czyż trzeba nam przypominać ciężki dla nas okres walk polsko- ukraińskich?
Po wojnie, Ukraińcy pod wodzą Skropadzkiego, znaleźli przytułek w Berlinie. Nacjonaliści ukraińscy z pod znaku Konowalca za pieniądze niemieckie stosowali terror na terenie Polski
…Z chwilą objęcia władzy w Niemczech przez Hitlera - akcja Ukraińców doznała szczególnej opieki i poparcia. Terroryści ukraińscy byli szkoleni na kursach w Austrji, w Czechach i Słowacji. Kwatery organizacyj ukraińsko-nazistowskich mieszczą się w Wiedniu, Bernie Morawskim i w Krakowie, gdzie przebywa obecnie hetman Skropadzki. Dokoła niego gromadzą się Ukraińcy pozostali na terenie Polski okupowanym przez Niemcy i ci, którzy zbiegli z okupacji sowieckiej. Ukraińcy w Polsce mają całkowite i jawne poparcie władz niemieckich. (THE POLISH DAILY -No. 292. Tuesday, 24 June, 1941)
Niestety, cenzura od II wojny światowej uniemożliwiła poznanie faktów i tylko nieliczni świadkowie i historycy sprzeciwiali się fałszywym mitom. Nadal jesteśmy nimi karmieni i nie reagujemy. Czy wypowiedź Ukrainki wzbudziła zaniepokojenie polskich władz?
Z pamiętników generała Jana Romera 28 maja 1920 r.: „Na razie rząd polski zajął się rozbitkami armii ukraińsko-narodowej atamana Petlury i udzielił wszelkiej pomocy tworzącej się na nowo armii Petlurowskiej. Ale na Wołyniu (a pewno i na Podolu-Ukrainie) prawie wszystkie formacje ukraińskie i lud odnoszą się do nas wrogo! Naczelne Dowództwo każe nam odnosić się do Ukraińców przyjaźnie, ale ich oddziały, bandy chłopskie, a nawet ludność, na naszych tyłach napadają na nas, co jest tym niebezpieczniejszym, że jak wspomniałem, ludność posiadała wiele broni
(…) W narodzie i w rządzie ukraińskim bezsprzecznie daje się odczuwać brak zmysłu realnego. Za dużo tu filozofii, słowa, papieru, abstrakcji, za mało czynu, konkretności. Twierdzenie p. Grocholskiego, że jest głową bez członków, dowództwem bez dywizji, mieści w sobie wiele prawdy. Są tu wielkie braki ekonomiczno- społeczne, a paskarstwo horrendalne (czerwono-niebieski ołówek kosztuje 250 marek, golenie 60 marek, funt cukru z protekcji 30 marek itp.). Chłop ma masę pieniędzy, rząd ich wcale nie ma. Polska w znacznej mierze opłaca administrację ukr., a w samej Winnicy urząd gospodarczy dywizji polskiej żywi miejscowe wojsko ukraińskie, w tym kraju miodem i mlekiem płynącym. (Pamiętniki gen. Jana Romera).
Maria Dunin Kozicka, świadek wydarzeń wspomina opuszczenie Kijowa przez „petlurowców wywożących z Kijowa wozami co się tylko dało, ogałacających banki, skrytki prywatne i sklepy jubilerskie z pieniędzy, złota i srebra”. Czy naprawdę warto żałować sojuszu z Ukrainą -co czynią przedstawiciele prawicy?
„No i właśnie brak tego umiaru jakieś parę lat temu z równowagi wyprowadził w Wiedniu doktora Szymona Wiesenthala, słynnego tropiciela zbrodniarzy hitlerowskich, pogromcy Eichmanna, Demianiuka i setek innych łotrów. I otóż czytam któregoś dnia w „Życiu Warszawy", że Szymon Wiesenthal wystosował protest na ręce ówczesnego prezydenta Ukrainy Krawczuka, (1991-1994) w związku z nazwaniem jednej z ulic Tarnopola imieniem atamana Petlury. Nazwisko Petlury - pisał Wiesenthal - kojarzy się światowemu żydostwu wyłącznie z krwawymi pogromami w czasie pierwszej wojny światowej, a jego ręce aż po łokcie unurzane są w krwi żydowskiej.
Skierowaliśmy wówczas pismo do Szymona Wiesenthala, donosząc mu, że protest jego jest tyle szlachetny, co naiwny, albowiem nie jakaś tam tarnopolska uliczka, ale lwowska arteria co się zowie - ulica Leona Sapiehy - nosi teraz imię Stepana Bandery, a to już jest patron, którego ręce nie po łokcie, ale po same pachy unurzane są w krwi żydowskiej, nie wspominając o polskiej”.