Dzieci – siła pociągowa rewolucji przemysłowej XIX w. i obecnej

Przez Bożena Ratter , 16/05/2026 [23:06]

Rewolucji przemysłowej nie sposób było zatrzymać ze względu na pozytywne aspekty, jakie przynosiła społeczeństwu. Dzieci z niewykształconych warstw społecznych były najtańszymi narzędziami (!) napędzającymi rewolucję. Były nagminnie traktowane przez pracodawców jak przedmioty, które w każdej chwili można bez skrupułów wymienić. Trudna sytuacja niewykształconych, biednych dzieci nie była dobrze zauważalna wśród wyższych sfer, bo tak było wygodniej, skazywano więc chłopca czy dziewczynkę do ciężkiej pracy w przędzalni, zakładzie ceramicznym lub przy czyszczeniu kominów za groszowe wynagrodzenie. W 1910 r. tylko w USA pracowało dwa miliony dzieci poniżej 15. roku życia. (źródło: https://victorianchildren.org)

Do takiej roli przygotowuje polskie dzieci Ministerstwo Edukacji zapowiadając rewolucyjne i szkodliwe  zmiany pod nazwą Reforma 26 oraz wprowadzając tzw. „edukację zdrowotną” , mimo dotychczasowego protestu rodziców, nauczycieli, pedagogów, medyków.

Jeśli rodzice, nauczyciele i my wszyscy nie obronimy polskiej szkoły przed ideologiczną ofensywą Minister Nowackiej ( pod dyktando UE, ONZ, WHO i wyżej ),  to nasze dzieci pozbawione zostaną wiedzy i będą traktowane przez pracodawców jak przedmioty, które w każdej chwili można bez skrupułów wymienić na inne, sprawniejsze ( może innej narodowości) . Pod hasłem „mobilności” będą przemieszczane według potrzeby współczesnych „kapitalistów”, niczym w Anglii w XIX w. w dobie rewolucji przemysłowej.

„Oficjalnie deklarowanym celem edukacji nie jest już ani wiedza, ani dojrzałość, lecz dobrostan. Cały ten proces masowego odejścia od tradycyjnej edukacji ma określony cel : pozbawić narody zachodu, wykształcenia, wychowania i wiedzy, a w to miejsce podstawić warunkowanie instrumentalne sprawcze, czyli zaawansowaną tresurę. 

Wiedza ma pozostać w głowach i dyspozycji nielicznej elity zarządzającej nieświadomym zasobem hodowlanych niewolników” (Bartosz Kopczyński , Poradnik świadomego narodu, tom I) 

Współczesny „pozytywny aspekt” rewolucji edukacji ( nie tylko edukacji)  ma przynieść korzyść właśnie tej nielicznej elicie zarządzającej. 

Mówimy dość! Manifestacja rodziców i nauczycieli przeciw przymusowej antyzdrowotnej edukacji i rewolucji w oświacie odbędzie się 14 czerwca w Warszawie o godzinie 12.00 !!!

https://wobroniepolskiejszkoly.pl/manifestacje/

Bartosz Kopczyński , Poradnik świadomego narodu, tom I i II- polecam wszystkim, którzy nie wiedzą, co dzieje się w edukacji, z czyjej inspiracji i dla jakiego celu. Poniżej kilka cytatów.

„Szkoła jest potrzebna, a w niej obecne powinno być nauczanie, uczenie się i wymagania. Proces niszczenia tego tradycyjnego modelu rozpoczął się już wiele lat temu, teraz nastąpiło przyspieszenie.   

Nauczyciel powinien przede wszystkim nauczać swego przedmiotu zgodnie z jego treścią merytoryczną i swoistą metodyką. Jego główne zadanie to przekazać wiedzę. Drugie polega na wychowaniu, czyli  przykazaniu właściwych społecznie postaw poprzez wykład i własny przykład. 

Tymczasem zadaniem pani Nowackiej jest odciągnąć nauczycieli od nauczania poprzez angażowanie w inne działania.  Temu służy między innymi ocena funkcjonalna jak i edukacja włączająca.

Zadaniem ucznia jest uczyć się. Tymczasem szkoła Nowackiej zamieniona została na miejsce różnego rodzaju doznań. Nauka przez zabawę, czyli powrót do przedszkola. Na lekcji dzieje się dużo i kolorowo. Stosowane są bogate techniki motywacyjne, zachęcające, relaksacyjne, duże aktywności fizycznej. Każdego przedmiotu należy nauczać mobilnie. Nawet przedmioty ścisłe łączy się z wesołą gonitwą.  Zwykle też przestawiane są ławki, które albo się ustawia wyspy, albo uczniowie siadają z nauczycielką. W kręgu jest więc z wesoło, a zachwycone mamy (one głównie zajmują się kontaktem ze szkołą) na mediach społecznościowych żałują, że w ich czasach nie było takiej szkoły. 

Nie wspomnę, że dzięki temu przynajmniej nauczyły się pisać. Zamiast wiedzy i umiejętności liczy się tak zwany klimat szkoły. 

Szkoła przestała wymagać od uczniów. Najważniejsze jest, jak uczniowie czują się w szkole, a nie to co wiedzą. Za to zaczęto wymagać więcej od szkoły, ale nie osiągnięć naukowych, lecz dobrostanu. Dziecko wchodząc do szkoły zamiast znaleźć się w instytucji, która wymusi na nim rozwój intelektualny i moralny do dojrzałości w miarę wzrastania biologicznego, znajduje się w przestrzeni zatrzymującej jego rozwój intelektualny na poziomie dziecka.

Ponieważ według minister Nowackiej uczenie się jest przymusem, a przymus utożsamia się z przemocą, rezygnuje pani Nowacka z uczenia się uczniów. A  młody człowiek musi mieć przedstawione jasne zasady dyscypliny i dość często czuć presję.  Z natury bowiem człowiek jest leniwy. Jeśli nie musi to nie robi.  Natomiast bez wyznaczonego porządku, niedojrzały gubi się i wpada w pułapki. 

Szkoła przekształca się do wymagania jedynej sprawności od uczniów - wykonywania procedur. Człowiek po szkole nie ma więc mądrze i sprawnie kierować swym życiem, ale być sprawnie kierowanym przez inteligentny system.

Musi panować porządek nauczania, to znaczy ten, który wie, prowadzi tego, który wie mniej. 

Ten, który wie mniej, uczy się od tego, który wie więcej. Dziecko  powinno nauczyć się wiedzy zgromadzonej przez jego cywilizację. Podczas nauki uwaga nie powinna być rozpraszana, lecz skupiona na przedmiocie lekcji. Konieczne jest użycie presji, aby przełamać blokady lenistwa i pokusy rozpraszania. (Bartosz Kopczyński , Poradnik świadomego narodu, tom I i II)

Oczywiście , praca dzieci poniżej 15 roku życia przy czyszczeniu kominów, na budowie czy  w zakładzie ceramicznym, lub przy podawaniu kawy pracownikom korporacji nie wymaga wiedzy, wystarczą tzw. kompetencje.