Taki naród nie ma szans ze stanięcia na nogi, nie dostaje mu rozumu ani zdolności organizacyjnych

Przez Bożena Ratter , 15/05/2026 [02:49]

1 lipca 1941 roku w katedrze św. Jura odbyło się uroczyste nabożeństwo dziękczynne za oswobodzenie Lwowa, we wszystkich cerkwiach odczytywano list pasterski Szeptyckiego, w którym między innymi pisał: „niezwyciężoną armię niemiecką witamy jako wyzwolicielkę” . Episkopat niemiecki przekazał na rzecz cerkwi greckokatolickiej 15 milionów złotych jako pierwszą ratę z tytułu „sum misyjnych” . We Lwowie rozdawano na ulicach ulotki : Narodzie! Wiedz: Moskwa , Polska, Węgry, Żydostwo to twoi wrogowie, Niszcz ich !!  Albo : Lachów Żydów komunistów niszcz bez litości, nie miej zmiłowania dla wrogów ukraińskiej rewolucji narodowej!. 

Oto Kozaczyzna, zlikwidowana przed dwoma wiekami przez carycę Katarzynę II  na Zaporożu odradza się1000 km na zachód na terenach, gdzie nigdy nie było Ukrainy i Kozaczyzny. Ta historyczna nonszalancja nie mogła wróżyć nic dobrego dla nikogo, ani dla Żydów czy Polaków, ani dla Rosjan, a najmniej dla samych Ukraińców, ponieważ nie można rozpoczynać bez ciężkich następstw,  tworzenia państwa od wyrzynania innych narodów.

Naród, który w swej genealogii odwoływał się do rozbójniczej przeszłości Kozaków, ukrywających się przed cywilizacją wśród niedostępnych porohów Dniepru, krótkie okresy niezależności znaczących krwawą kąpielą i nieposkromioną samowolą, wymierzoną w obcych, a także i tych spośród swoich, którzy wśród powszechnego rozpasania tłuszczy ważyli się zachować zdrowy rozum i ludzkie sumienie, taki naród nie ma szans ze stanięcia na nogi, ponieważ nie dostaje mu rozumu ani zdolności organizacyjnych, by stworzyć coś. 

Jest zadziwiające, że nauki przeszłości nie pozostawiły śladów w historii tego narodu, nie doprowadziły do stwierdzenia, iż kolejne wybuchy hajdamaczyzny nie przynoszą żadnej korzyści w skali ogólnonarodowej:  nie postąpiła naprzód sprawa niepodległości, autonomii i rozwoju społecznego. Wszystko po wybuchu pozostało na tym samym poziomie. Znaczy to, że rzeź i okrucieństwo tego narodu niejako zakodowane w jego rozbójniczych genach było głównym motywem postępowania – konstatował Apoloniusz Zawilski (Znów ożywają kurhany).

Niestety, ta konstatacja nie towarzyszy politykom i ich ekspertom ani  z prawa ani z lewa. Nie zgadzam się na znieważanie  Rzeczypospolitej Polskiej i Polaków przez polskojęzycznych „ekspertów” od relacji polsko ukraińskich i ich klakierów, w tym ministra Piotra Glińskiego, który w 2019 roku upamiętniając obecność Misji Wojskowej Ukraińskiej Republiki Ludowej w Warszawie (1919-20),  zrównał w przemówieniu „mądrych ludzi, mądrych polityków Rzeczypospolitej Polskiej” z „politykami URL”, z których  "mądrej myśli politycznej możemy być dumni”. 

Czy z tego, iż rzeź i okrucieństwo tego narodu było głównym motywem postępowania w czasie II wojny światowej, gdy zaatakowali nas Niemcy i Rosja, czyli  ludobójstwa na 200 000 Polaków, Ormian, Cyganów i wiele dziesiątków innych obywateli polskich - Żydów, Ukraińców i obywateli Związku Sowieckiego. Do ofiar należy też doliczyć te 2 miliony kresowiaków, którzy z duszą na ramieniu, często w jednych spodniach i koszuli uciekali z rodzinnej ziemi na zachód przed nożami i siekierami UPA i OUN-SB. Było to ludobójstwo -  z pobudek faszystowskich, rasistowskich , bo byli „cużyńcami”. 

Zabrakło też reakcji ministra kultury Piotra Glińskiego, na słowa ministra spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkina:  „Mamy ponad 1000 lat wspólnej historii”.  Nie możemy mieć wspólnej historii, gdyż 1000 lat temu była Rzeczypospolita Polska a nie było jeszcze Ukrainy. 

Aby przełamać narodowe kompleksy wobec narodów historycznych: Rosjan, Polaków, czy Węgrów, Ukraińcy zaczęli coraz mocniej eksponować ich obcość na tzw. Matemych Ukraińskich Żemłach (MUZ). Z czasem przerodziło się to w obowiązujący do dzisiaj wśród ukraińskiej nacjonalistycznej historiografii mit „okupanta”, bez względu na obowiązujące traktaty międzynarodowe i prawdę historyczną. Aby wyjść z kompleksów „naród, który pojawił się niespodziewanie”, jak pisze Andrew Wilson, historycy ukraińscy niezależnie od swojej orientacji politycznej zaczęli tworzyć bardzo specyficzną historię swojego państwa i narodu.

Upatrywali oni jego powstanie w czasach biblijnych, jakoby synowie Jafeta czyli wnukowie Noego, byli pierwszymi mieszkańcami Kijowa. Późniejsi Ariowie i Scytowie byli według Jurija Kanyhina i Zenoviya Tkaczuka rolnikami ukraińskimi, czyli „chliborobami”. Według ukraińskich historyków to praukraińcy tworzyli kulturę „trypilską” (4000 - 2700 p.n.e.) i „cywilizację ukraińską”, której to mieszkańcy pierwsi w świecie udomowili konia, zbudowali koło i wóz, wytapiali miedź i stworzyli pierwsze pismo. Według ukraińskiej historiografii, to pismo przyjęli od „starożytnych Ukraińców” Grecy i Rzymianie. To Ukraińcy stworzyli kulturę sumeryjską a przodkowie Chrystusa pochodzili z Galicji . Niektórzy ukraińscy historycy twierdzą nawet, że wódz Hunów Attyla był legendarnym Kijem, który założył miasto Kijów.

Musimy zdać sobie sprawę, iż rzetelny historyk wie o konieczności zachowania proporcji między prawdą historyczną a tworzonymi mitami. Polacy wiedzą, że śmierć Wandy w Wiśle - co nie chciała Niemca, jest tylko legendą ubarwiającą dzieje Polski dla dzieci. Starożytni Rzymianie mawiali za Cyceronem: „Historiae magistra vitae est” - historia jest nauczycielką życia. 

Jeżeli historia jest zafałszowana lub przewagę w niej mają mity, to wnioski z niej wynikające dla polityków też są fałszywe. A więc polityka taka nie może osiągnąć pozytywnego celu dla własnego państwa, tylko przynosi nieszczęścia narodowi, a w przyszłości wystawia je na różnorakie niebezpieczeństwa. ( prof. Czesław Partacz, materiały konferencyjne pod red. Witolda Listowskiego, rok 2013)

Smutne, że wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński nie chce osiągnąć pozytywnego celu dla własnego państwa. Zwłaszcza, iż i dzisiaj rządzący obecnie wołają : „niezwyciężoną armię niemiecką witamy jako wyzwolicielkę”!.

„Od roku 1882 zaczęło wychodzić w Kijowie z inicjatywy profesora historii kijowskiego uniwersytetu W.B. Antonowicza, czasopismo w języku rosyjskim Kijewskaja Starina poświęcone badaniu małorosyjskiej przeszłości i narodowości. Antonowicz utrzymywał także stosunki z Rusinami w Galicji. W czasie wizyty Antonowicza we Lwowie ustalono z polskimi władzami Galicji, że on wybierze kandydata na katedrę historii Ukrainy w lwowskim Uniwersytecie. Wybrańcem był najzdolniejszy uczeń Antonowicza - Michał Hruszewski. Misję tego człowieka można byłoby streścić w 3 punktach, a mianowicie starał się:

1. stworzyć ukraiński język literacki,

2. przerobić historię Małorosji (Ukrainy) tak, aby przestała być częścią historii rosyjskiej. 

3. wychować kadry inteligencji ukraińskiej w niechęci do Rosji i tak, aby była chętna, przy nadarzającej się okazji odłączyć Ukrainę od Rosji i przyłączyć ją do monarchii habsburskiej.”( Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz, materiały konferencyjne pod red. Witolda Listowskiego, rok 2013)

 

Tak zrodziła się legenda historii Ukrainy.