1 lipca 1941 roku w katedrze św. Jura odbyło się uroczyste nabożeństwo dziękczynne za oswobodzenie Lwowa, we wszystkich cerkwiach odczytywano list pasterski Szeptyckiego, w którym między innymi pisał: „niezwyciężoną armię niemiecką witamy jako wyzwolicielkę” . Episkopat niemiecki przekazał na rzecz cerkwi greckokatolickiej 15 milionów złotych jako pierwszą ratę z tytułu „sum misyjnych” . We Lwowie rozdawano na ulicach ulotki : Narodzie! Wiedz: Moskwa , Polska, Węgry, Żydostwo to twoi wrogowie, Niszcz ich !! Albo : Lachów Żydów komunistów niszcz bez litości, nie miej zmiłowania dla wrogów ukraińskiej rewolucji narodowej!.
Oto Kozaczyzna, zlikwidowana przed dwoma wiekami przez carycę Katarzynę II na Zaporożu odradza się o
Naród, który w swej genealogii odwoływał się do rozbójniczej przeszłości Kozaków, ukrywających się przed cywilizacją wśród niedostępnych porohów Dniepru, krótkie okresy niezależności znaczących krwawą kąpielą i nieposkromioną samowolą, wymierzoną w obcych, a także i tych spośród swoich, którzy wśród powszechnego rozpasania tłuszczy ważyli się zachować zdrowy rozum i ludzkie sumienie, taki naród nie ma szans ze stanięcia na nogi, ponieważ nie dostaje mu rozumu ani zdolności organizacyjnych, by stworzyć coś.
Jest zadziwiające, że nauki przeszłości nie pozostawiły śladów w historii tego narodu, nie doprowadziły do stwierdzenia, iż kolejne wybuchy hajdamaczyzny nie przynoszą żadnej korzyści w skali ogólnonarodowej: nie postąpiła naprzód sprawa niepodległości, autonomii i rozwoju społecznego. Wszystko po wybuchu pozostało na tym samym poziomie. Znaczy to, że rzeź i okrucieństwo tego narodu niejako zakodowane w jego rozbójniczych genach było głównym motywem postępowania – konstatował Apoloniusz Zawilski (Znów ożywają kurhany).
Niestety, ta konstatacja nie towarzyszy politykom i ich ekspertom ani z prawa ani z lewa. Nie zgadzam się na znieważanie Rzeczypospolitej Polskiej i Polaków przez polskojęzycznych „ekspertów” od relacji polsko ukraińskich i ich klakierów, w tym ministra Piotra Glińskiego, który w 2019 roku upamiętniając obecność Misji Wojskowej Ukraińskiej Republiki Ludowej w Warszawie (1919-20), zrównał w przemówieniu „mądrych ludzi, mądrych polityków Rzeczypospolitej Polskiej” z „politykami URL”, z których "mądrej myśli politycznej możemy być dumni”.
Czy z tego, iż rzeź i okrucieństwo tego narodu było głównym motywem postępowania w czasie II wojny światowej, gdy zaatakowali nas Niemcy i Rosja, czyli ludobójstwa na 200 000 Polaków, Ormian, Cyganów i wiele dziesiątków innych obywateli polskich - Żydów, Ukraińców i obywateli Związku Sowieckiego. Do ofiar należy też doliczyć te 2 miliony kresowiaków, którzy z duszą na ramieniu, często w jednych spodniach i koszuli uciekali z rodzinnej ziemi na zachód przed nożami i siekierami UPA i OUN-SB. Było to ludobójstwo - z pobudek faszystowskich, rasistowskich , bo byli „cużyńcami”.
Zabrakło też reakcji ministra kultury Piotra Glińskiego, na słowa ministra spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkina: „Mamy ponad 1000 lat wspólnej historii”. Nie możemy mieć wspólnej historii, gdyż 1000 lat temu była Rzeczypospolita Polska a nie było jeszcze Ukrainy.
„Aby przełamać narodowe kompleksy wobec narodów historycznych: Rosjan, Polaków, czy Węgrów, Ukraińcy zaczęli coraz mocniej eksponować ich obcość na tzw. Matemych Ukraińskich Żemłach (MUZ). Z czasem przerodziło się to w obowiązujący do dzisiaj wśród ukraińskiej nacjonalistycznej historiografii mit „okupanta”, bez względu na obowiązujące traktaty międzynarodowe i prawdę historyczną. Aby wyjść z kompleksów „naród, który pojawił się niespodziewanie”, jak pisze Andrew Wilson, historycy ukraińscy niezależnie od swojej orientacji politycznej zaczęli tworzyć bardzo specyficzną historię swojego państwa i narodu.
Upatrywali oni jego powstanie w czasach biblijnych, jakoby synowie Jafeta czyli wnukowie Noego, byli pierwszymi mieszkańcami Kijowa. Późniejsi Ariowie i Scytowie byli według Jurija Kanyhina i Zenoviya Tkaczuka rolnikami ukraińskimi, czyli „chliborobami”. Według ukraińskich historyków to praukraińcy tworzyli kulturę „trypilską” (4000 - 2700 p.n.e.) i „cywilizację ukraińską”, której to mieszkańcy pierwsi w świecie udomowili konia, zbudowali koło i wóz, wytapiali miedź i stworzyli pierwsze pismo. Według ukraińskiej historiografii, to pismo przyjęli od „starożytnych Ukraińców” Grecy i Rzymianie. To Ukraińcy stworzyli kulturę sumeryjską a przodkowie Chrystusa pochodzili z Galicji . Niektórzy ukraińscy historycy twierdzą nawet, że wódz Hunów Attyla był legendarnym Kijem, który założył miasto Kijów.
Musimy zdać sobie sprawę, iż rzetelny historyk wie o konieczności zachowania proporcji między prawdą historyczną a tworzonymi mitami. Polacy wiedzą, że śmierć Wandy w Wiśle - co nie chciała Niemca, jest tylko legendą ubarwiającą dzieje Polski dla dzieci. Starożytni Rzymianie mawiali za Cyceronem: „Historiae magistra vitae est” - historia jest nauczycielką życia.
Jeżeli historia jest zafałszowana lub przewagę w niej mają mity, to wnioski z niej wynikające dla polityków też są fałszywe. A więc polityka taka nie może osiągnąć pozytywnego celu dla własnego państwa, tylko przynosi nieszczęścia narodowi, a w przyszłości wystawia je na różnorakie niebezpieczeństwa. ( prof. Czesław Partacz, materiały konferencyjne pod red. Witolda Listowskiego, rok 2013)
Smutne, że wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński nie chce osiągnąć pozytywnego celu dla własnego państwa. Zwłaszcza, iż i dzisiaj rządzący obecnie wołają : „niezwyciężoną armię niemiecką witamy jako wyzwolicielkę”!.
„Od roku 1882 zaczęło wychodzić w Kijowie z inicjatywy profesora historii kijowskiego uniwersytetu W.B. Antonowicza, czasopismo w języku rosyjskim Kijewskaja Starina poświęcone badaniu małorosyjskiej przeszłości i narodowości. Antonowicz utrzymywał także stosunki z Rusinami w Galicji. W czasie wizyty Antonowicza we Lwowie ustalono z polskimi władzami Galicji, że on wybierze kandydata na katedrę historii Ukrainy w lwowskim Uniwersytecie. Wybrańcem był najzdolniejszy uczeń Antonowicza - Michał Hruszewski. Misję tego człowieka można byłoby streścić w 3 punktach, a mianowicie starał się:
1. stworzyć ukraiński język literacki,
2. przerobić historię Małorosji (Ukrainy) tak, aby przestała być częścią historii rosyjskiej.
3. wychować kadry inteligencji ukraińskiej w niechęci do Rosji i tak, aby była chętna, przy nadarzającej się okazji odłączyć Ukrainę od Rosji i przyłączyć ją do monarchii habsburskiej.”( Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz, materiały konferencyjne pod red. Witolda Listowskiego, rok 2013)
Tak zrodziła się legenda historii Ukrainy.