Wszystkim potrzebna, wtopiona w krajobraz i w ludzkie odczucie piękna i godności

Przez Bożena Ratter , 22/02/2026 [16:49]

“Ćwiczymy współistnienie”- na portalu Centrum Europy, Ośrodek Mediów dla Zagranicy TVP, relacje polsko-ukraińskie oceniła dla Biełsatu Bogumiła Berdychowska w 2025 roku. 

Tak przewartościowuje  się historię. Nie musimy przecież ćwiczyć, o współistnieniu Rusinów/ Ukraińców od co najmniej 600 lat w Rzeczypospolitej Polskiej świadczy wiele.  Również zdruzgotane przez maczugi, młotki do zabijania zwierząt  i obuchy siekier, czaszki ekshumowanych polskich ofiar zagłady wsi Wola Ostrowiecka w pow. lubomelskim na Wołyniu, dokonanej w sierpniu 1943 r. (fot. Dr Leon Popek). 

To Ukraińcy zakończyli wielonarodowość i wieloetniczność w XX wieku dla „samostijnej Ukrainy”,  wbijając  na sztachety polskie dzieci, rąbiąc młotkami, siekierami, odcinając po kawałku nożami ( po uprzednim zgwałceniu) , wycinając narządy (niczym w aferze Epsteina), paląc żywcem itp.  Napisał ks. Józef Marecki na podstawie setek dokumentów : „nastąpiło zbiorowe opętanie narodu ukraińskiego”.

Kolejną specjalistką za Prezydentury Lecha Kaczyńskiego była Bogumiła Berdychowska. Pani Berdychowska stanowisko ambasadora ounowskiej sprawy objęła po studiach na KUL, dołączyła do grona osób, które włączyły się w proces przewartościowywania historii i od razu wypłynęła na szerokie wody polityki – pisała Monika Śladewska w 2012 roku. Pozostała nią do dzisiaj.

Rzeczypospolita Polska od wieków słynęła ze współistnienia wielu narodów i grup etnicznych, Ormian, Tatarów, Gruzinów, Czechów, Węgrów, Romów, którzy zawsze byli lojalni względem Rzeczypospolitej. Temu, że była wieloetniczna przeczyła propaganda  komunistycznych działaczy/funkcjonariuszy inżynierii społecznej

Zakaz mówienia (można było ponownie trafić na Syberię) , wycofywanie książek ( palenie) i zakaz rozpowszechniania (cenzura na niektóre dzieła obowiązuje do dzisiaj ) polskiej spuścizny naukowej, literackiej, publicystycznej naszych przodków (Cenzura PRL Borejszy z 1951 r.) 

 „Ludzie tam zawsze dzielili się na przyjaciół znajomych i nieznajomych. Nieznajomy wszakże naprzód był człowiekiem, zanim jeszcze był Polakiem, czy Ukraińcem, czy Żydem, czy Niemcem. Ten najprawdziwszy humanizm mogła wywołać tylko sztuka, tak zgodnie tu od wieków istniejąca, sztuka wielu narodów, z wielu stron świata i tradycji się wywodząca, a współżyjąca tu w jakiś jedyny i niepowtarzalny sposób, wszystkim potrzebna, wtopiona w krajobraz i w ludzkie odczucie piękna i godności, tym odczuciem afirmowana.  I systemem naczyń powiązanych znów tworząca humanizm. To chyba jest rola sztuki. (…)

Były to czasy, kiedy – przed Czeszkiem i po nim – rody magnackie i szlacheckie, a także bogatsze mieszczańskie budowały tu kościoły, dwory, zamki, cerkwie, synagogi, zbory ewangelickie, ratusze i inne obiekty jak figury, nagrobki i kaplice, aby upamiętnić swój wkład w dzieje tej ziemi, zostawić po sobie i kulturze złotych czasów zygmuntowskich trwały ślad. Byli to nie tylko magnaci i królewiątka jak Ostrogscy, Tarnowscy, Zamoyscy, Sieniawscy, Sobiescy, Skarbkowie, Fredrowie, Tarłowie, Kostkowie, Zasławscy, Ligęzowie, Herburtowie,Ramszowie, Czarnkowscy, Wapowscy… byli tu i mieszczanie, i kupcy ormiańscy, greccy, niemieccy, włoscy i wołoscy, owi Boimowie, Kampinowie, Belerowie i inni, na których trzeba by wielu ksiąg. Pozostały po nich wszystkich nie tylko zamki, takie jak Olesko, Brzeżany, ratusz w Samborze, cerkwie i kościoły w Rohatynie…czy tylko kopuła, krypta, nagrobek lub ikonostas… nie mówiąc już o samym Lwowie. O Lwowie pełnym polskości i sztuki i w sztuce zgody wielu narodów”.

Jakież to cacka były te zamki w Olesku czy kościoły w Żydaczowie, ta wiekowa lwowska synagoga Gildene Rojze, czyli Złotej Róży, albo te maski na lwowskich kamienicach Ubaldinich, te ościeża na Czarnej Kamienicy, ów węgar kamienicy stanclowskiej, attyka na kamienicy królewskiej, święci Roch i Marcin w Czarnej Kamienicy, a katedra lwowska, trzy katedry lwowskie trzech wyznań katolickich, a kolegiata żółkiewska? 

Ech, zemścili się pośmiertnie na hetmanie Żółkiewskim, co to jedyny z obcych wodzów był w Moskwie i carów jak barany na powrozie wiódł i polskiemu królowi pod nogi rzucił, no i Żółkiew Nestorowem nazwali, nawet nie od wielkiego Nestora, ale od Nestorowa, słynnego rzekomo lotnika sowieckiego.  Zemsta podobno powinna być słodka, ale taki rodzaj zemsty to jeszcze jedno ośmieszenie chamstwa autorów tej zemsty

A te kaplice Boimów, Kampianów, cerkiew wołoska albo ikonostas w cerkwi w Dunajowie? Cuda, istne cuda. Albo ten kościół parafialny w Samborze, gdzie tylko raz wżyciu byłem na ślubie Marysi Chciukówny, samborzanki, z Tadziem Englertem. Był wtedy tam i Franio Rozynel, elegancki szaławiła, co komponował różne marsze lotnicze i wojskowe i kiedyś miał orkiestrę pułkową pod swoją batutą. Kościół ów nie tylko miał późniejsze wstawki i barokowe przeróbki, ale i cudną pajęczynę gotyckich sklepień, które mimo kilku pożarów miały stale świadczyć, iż Samborski kościół parafialny z 9 ołtarzami w swej diecezji ustępował jedynie przemyskiej katedrze. Kto o tym pisał? Kuczera oczywiście, Samborski odpowiednik naszego Mściwujewskiego.

Wspomnijmy więc tu na wieczną rzeczy pamiątkę tych wielkich historyków sztuki jak Gębarowicz, Łoziński, Pagaczewski, Pirawski, Boniecki, Sinko, Czołowski, lecz nie zapomnijmy i o tych Kuczerach i innych Mścisiach Mścisławach Mściwujewskich, o tych Maciszewskich, Charewiczowych, Kozakiewiczowych, Homungach, Swiencickich, Strzetelskich- Grynbergowych, Bałabanach, o tych innych, belfrach prowincjonalnych i profesorach, emerytowanych sędziach i dziwakach, majorach w stanie spoczynku, którzy najczęściej własnym sumptem wydawali broszury, książki i całe księgi, by zaświadczyć swą miłość do tej ziemi, o tych Dutkiewiczach, Kieszkowskich, Maksimowiczach, Balickich, Starowolskich, o tych znanych i nieznanych, zapomnianych, mniej ważnych, tendencyjnych, obiektywnych i nieraz wrogich Polakom, ale jednakowo silnie kochających tę ziemię. 

Pamiętajmy ich wszystkich. Wszystkich. Żyjącym daj Boże zdrowie, umarłym daj wieczny pokój i światłość wiekuistą za to, że na swój sposób kochali ową ziemię” . (Andrzej Chciuk Ziemia Księżycowa)