Klub Ronina NA ŻYWO
Przegląd Tygodnia Józefa Orła (godz. 18:00)
Wieczór Autorski Rafała Ziemkiewicza i Pawła Lisickiego – Elektorat łyknie wszystko! (godz. 19:00)
W pierwszej części w przeglądzie tygodnia szef Klubu Ronina Józef Orzeł skomentował bieżącą polityką polską i międzynarodową. rozpoczął od wystąpienia i artykułu Mateusza Morawieckiego, ale stopniowo rozszerzył wypowidź przeprowadzając szeroką diagnozę kondycji Unii Europejskiej, polskiej klasy politycznej oraz globalnego układu sił. Docenił fakt, że Morawiecki – na tle innych liderów PiS – próbuje formułować spójny, geopolityczny program, oparty na analizie strukturalnych problemów Europy, choć jednocześnie z częścią jego tez się nie zgodził i wskazał na ich wewnętrzne sprzeczności
Orzeł polemizował z tezą Morawieckiego, jakoby elity unijne same zagubiły się w labiryncie regulacji, ideologii i centralizmu. Jego zdaniem elity te wcale nie są ofiarami własnego systemu, lecz stoją poza nim i świadomie wpuściły do środka społeczeństwa europejskie, które mają ponosić koszty migrantyzmu, polityki klimatycznej i nadregulacji. Problem elit polega jedynie na tym, że nadmierna eksploatacja społeczeństw może doprowadzić do wyczerpania źródła ich własnych dochodów i władzy. W tym kontekście skrytykował także mit Unii jako wolnego rynku, pokazując liczne bariery handlowe zarówno wobec partnerów zewnętrznych, jak i wewnątrz samej UE, szczególnie wtedy, gdy państwa takie jak Polska stają się konkurencyjne w konkretnych sektorach, na przykład w transporcie drogowym.
Centralnym wątkiem jest idea Międzymorza, wobec której Orzeł zajmuje stanowisko zdecydowanie przychylne. Zgadza się z Morawieckim, że pas państw pomiędzy Niemcami a Rosją powinien stworzyć realny sojusz strategiczny, najlepiej o charakterze obronnym, ponieważ historia pokazuje, że Berlin i Moskwa prędzej czy później porozumiewają się kosztem regionu. Jednocześnie ostro krytykował PiS za to, że przez osiem lat rządów – zwłaszcza po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej – nie zrobił nic, aby tę koncepcję realnie instytucjonalizować. Proponował nawet stworzenie niewielkiego centrum Międzymorza jako miejsca spotkań polityków, wojskowych, biznesu i ekspertów, skoro państwo nie potrafi podjąć takiej inicjatywy. Wyraźnie odróżnił Międzymorze jako potencjalny pakt obronny od Trójmorza, które postrzega raczej jako projekt infrastrukturalno-gospodarczy, pozbawiony jednego, wspólnego interesu strategicznego.
Szeroko omawił także postulaty reformy Unii Europejskiej, które przypisuje Morawieckiemu, w szczególności ideę powrotu do modelu Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej oraz koncepcję „Unii wielu prędkości”. Orzeł wskazał, że rzeczywisty wolny rynek w UE wciąż nie istnieje, zwłaszcza w obszarze usług i sektora finansowego, a Komisja Europejska jest strukturalnie zainteresowana utrzymywaniem regulacyjnego gąszczu, który uzasadnia jej własne istnienie. Z sympatią odnosił się do wizji Unii jako federacji dobrowolnych „klubów integracyjnych”, ale traktował ją raczej jako długofalowe marzenie niż realny projekt polityczny. Zdecydowanie odrzucił natomiast pomysł przekształcenia NATO w strefę wolnego handlu, uznając go za koncept efektowny retorycznie, lecz politycznie absurdalny i w praktyce prowadzący do likwidacji Unii przy pozostawieniu jej najbardziej ideologicznych elementów.
W dalszej części szef klubu Ronina przeszedł do szerszej analizy geopolitycznej, obejmującej rywalizację USA, Rosji i Chin, znaczenie Arktyki i przejścia północnego oraz kontrowersje wokół Grenlandii. Tłumaczył, że amerykańskie zainteresowanie tym obszarem wynika z realnych obaw strategicznych, a nie z kaprysu politycznego, i że napięcia na tym tle mogą wystawić na próbę relacje transatlantyckie. Równolegle omawił wojnę na Ukrainie, wskazując – na przykładzie propagandowego, lecz trafnego w diagnozie „fejka” o byłym oficerze KGB – że system putinowski znalazł się w pułapce, z której nie ma dobrego wyjścia, a ewentualna zmiana władzy w Rosji raczej nie będzie oznaczać kontynuacji obecnej wojny w nieskończoność.
Jesl;i chodzi o Polskę Orzeł wskazał na brak strategicznej debaty, słabość think tanków i niezdolność kolejnych rządów do podejmowania trudnych decyzji, czego przykładem jest wieloletni impas wokół ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa i niejednoznaczny stosunek Polski do Chin. Poddał też w wątpliwość realność polskiego programu energetyki jądrowej, zwracając uwagę na rosnące koszty, brak spójnego finansowania i ryzyko unijnych regulacji faworyzujących OZE kosztem atomu. Całość zamknął pesymistyczno-realistyczną konstatacją: w Polsce istnieje zapotrzebowanie na poważną debatę i poważnych polityków, ale elity władzy wciąż nie potrafią sformułować krótkiej, klarownej listy priorytetów strategicznych, które odpowiadałyby skali wyzwań stojących przed państwem.
W drugiej części spotkania w klubie Ronina Rafał Ziemkiewicz i Paweł Lisicki rozmawiali o książce "Elektorat łyknie wszystko".
Dyskusja miała charakter szerokiej diagnozy politycznej i cywilizacyjnej, prowadzonej w formule dialogu, w którym obaj autorzy często się uzupełniali, ale miejscami wyraźnie akcentowali własne punkty widzenia.
Rafał Ziemkiewicz przedstawił książkę jako próbę zerwania z publicystycznymi pozorami i ideologicznym językiem, który – jego zdaniem – przez dekady maskował rzeczywiste mechanizmy władzy. W jego ujęciu powrót Donalda Trumpa oznacza „rewolucję zdrowego rozsądku”, polegającą na porzuceniu liberalnych iluzji o końcu historii i uniwersalnym porządku opartym na prawie międzynarodowym. Ziemkiewicz podkreślił, że mocarstwa zawsze działały w logice siły, lecz po zimnej wojnie Zachód wmówił sobie, iż wyrósł ponad tę logikę. Trump – według niego – po prostu zdejmuje maskę i otwarcie mówi: strefy wpływów istnieją, interesy narodowe są nadrzędne, a ograniczenia, które Zachód sam sobie narzucił, przestają obowiązywać. Ziemkiewicz łączył to z ostrą krytyką Unii Europejskiej, którą postrzega jako projekt ideologiczno-biznesowy: mieszankę utopii (zielony ład, polityka migracyjna, genderyzm) i gigantycznych interesów finansowych. W jego ocenie UE stała się strukturą nieodpowiedzialną, skorumpowaną i wrogą suwerenności państw, a Polska – prędzej czy później – będzie musiała ją opuścić, jeśli chce zachować podmiotowość.
Paweł Lisicki wyciągał podobne wnioski, ale wychodził od bardziej „realistycznej” analizy stosunków międzynarodowych. Jego zdaniem Trump nie jest politycznym ekscesem, lecz konsekwentnym przedstawicielem klasycznej polityki mocarstwowej, znanej z XIX wieku. Lisicki szczegółowo pokazał, że działania USA wobec Grenlandii, Wenezueli czy Ameryki Łacińskiej nie mają nic wspólnego z prawami człowieka czy liberalnym ładem, lecz są czystą realizacją interesu opartego na sile. Ten sam realizm – jak twierdził – obowiązuje także w ocenie wojny na Ukrainie i działań Rosji. Lisicki podkreślał przy tym coś, co uważa za szczególnie alarmujące: w nowym „koncercie mocarstw” nie ma miejsca dla Unii Europejskiej. Europa w jego ocenie słabnie demograficznie, gospodarczo i kulturowo, niszczona przez politykę migracyjną, deindustrializację i ideologiczne eksperymenty. UE jawi mu się jako „autobus pędzący w przepaść”, którym kierują ideologiczni fanatycy, a społeczeństwa – w tym Polacy – siedzą bez realnego wpływu na kierunek jazdy.
W części dotyczącej Polski obaj rozmówcy byli wyjątkowo zgodni, choć Lisicki mocniej podkreślał odpowiedzialność krajowych elit. Zwracał uwagę, że zarówno PiS, jak i Platforma Obywatelska przez lata konsekwentnie wzmacniały unijną dominację, podpisując kolejne porozumienia ograniczające suwerenność Polski – od polityki klimatycznej, przez likwidację górnictwa, po osłabienie mechanizmów blokowania niekorzystnych decyzji w UE. Ziemkiewicz dodał, że klasa polityczna wciąż traktuje społeczeństwo protekcjonalnie, zakładając, iż „elektorat łyknie wszystko”, podczas gdy nastroje społeczne coraz wyraźniej się zmieniają i rośnie sceptycyzm wobec Unii.
Cała rozmowa prowadziła do wspólnego wniosku: świat wchodzi w epokę brutalnego realizmu, Europa traci znaczenie, a Polska stoi przed strategicznym wyborem, do którego nie jest ani intelektualnie, ani politycznie przygotowana. Różnice między rozmówcami są raczej niuansami interpretacyjnymi niż sporem o kierunek – obaj widzą nadchodzący kryzys i uważają, że bez głębokiego przemyślenia relacji z Unią Europejską Polska pozostanie biernym pasażerem cudzej polityki.