SKOK na Biereckiego

Przez Gadający Grzyb , 26/03/2015 [19:58]
Jeżeli wybory zostaną sfałszowane, byłaby to paradoksalnie szansa na come back Biereckiego do wielkiej politycznej gry.

Jeżeli wybory zostaną sfałszowane, byłaby to paradoksalnie szansa na come back Biereckiego do wielkiej politycznej gry.


Jakieś dwa miesiące temu w tekście dla „Polski Niepodległej” zatytułowanym „Polski rokosz” starałem się nakreślić okoliczności w jakich możliwe byłoby odpalenie w naszym kraju buntu społecznego na masową skalę. Jednym z warunków brzegowych jest znalezienie sponsora, który ogarnąłby przedsięwzięcie od strony logistyczno-finansowej – tak jak zrobili to na Ukrainie oligarchowie sprawiając, że tamtejszy Majdan nie rozpełzł się po paru dniach, a później nie został rozbity przez berkutowców i „tituszki”. Oczywiście, oligarchowie nie działali z potrzeby gorejącego serca i płomiennego patriotyzmu, tylko mieli na uwadze własne, wymierne korzyści płynące z odsunięcia od władzy i konfitur Janukowycza oraz jego zaplecza polityczno-biznesowego. Innymi słowy, „euromajdan” stał się doskonałym narzędziem w wojnie klanów o żerowiska, a przyklepaniem zwycięstwa jednej ze stron stał się wybór Poroszenki na „prezydenta-bombonierkę”.

W kontekście powyższego sugerowałem, że jeśli dojdzie w Polsce do protestów przeciw sitwie PO-PSL i firmowanemu przez nią układowi polityczno-służbowo-biznesowemu, to należy sobie takiego nadwiślańskiego Poroszenkę – po, nazwijmy to umownie, „naszej” stronie - znaleźć, płacąc mu następnie za wsparcie np. prezydenturą. Nie jest to rozwiązanie idealne, lecz umówmy się – lepsze to niż dalsze osuwanie się kraju w bagno degrengolady. I tu zaświtało mi nazwisko senatora Grzegorza Biereckiego, który zawiaduje całkiem pokaźną machiną finansową SKOK-ów, ma swoje bezgranicznie mu oddane media i frakcję w ramach Prawa i Sprawiedliwości. O tym, że ambicje polityczne pana senatora nie kończą się na parlamencie, lecz sięgają właśnie prezydentury, przeróżne wróbelki ćwierkały od dawna. Słowem, nadawałby się na patrona i sponsora polskiego Majdanu jak mało kto. Pytanie, czy sam Bierecki zdecydowałby się na taki hazard i czy Jarosław Kaczyński postawiłby na tego konia godząc się, że frakcja senatora naturalną koleją rzeczy stałaby się dominującą siłą w PiS. Póki co, lider Prawa i Sprawiedliwości wyznaczając Andrzeja Dudę jako kandydata w wyborach postawił raczej na ograniczanie politycznych wpływów Biereckiego, on sam zaś uznał najwyraźniej, że musi przynajmniej na jakiś czas poskromić swe apetyty.

No a teraz, biorąc pod uwagę ostatni atak na SKOK-i oraz medialną histerię, warto zadać pytanie – czy jest to wyłącznie próba uderzenia w Andrzeja Dudę, czy też kontekst sprawy jest nieco szerszy? Wiadomo, że SKOK-i walczą o przetrwanie ścierając się z bezwzględnym lobby bankowym i pozostającym na jego usługach aparatem państwa, z Komisją Nadzoru Finansowego włącznie. Dodatkowo, Kasy traktowane są jako ekonomiczne zaplecze opozycji i główny kreator antyreżimowych środków przekazu, dążący do monopolizacji patriotycznego rynku opinii.

Tak więc, mamy tutaj nawarstwienie się kilku poziomów konfliktu na linii SKOK-i – układ rządzący, niemniej pozwolę sobie na dodatkową hipotezę. Otóż SKOK-i w ciągu dwóch ostatnich lat wytransferowały z Polski do spółki SKOK Holding w Luksemburgu łącznie ok. 150 mln złotych. To rzecz jasna mały pikuś w porównaniu ze skalą transferów kapitałowych międzynarodowych korporacji, w tym banków i na dodatek zgodne z prawem, jednak powstaje pytanie – czy tego typu operacje służyć mają jedynie „optymalizacji podatkowej”, czy także innym celom? Mówiąc wprost – czy tworzony jest w ten sposób swoisty „fundusz opozycyjny” do uruchomienia w razie nagłej potrzeby? Szczerze mówiąc, tylko ta druga ewentualność broniłaby w moich oczach postępowania za które przy innych okazjach piętnujemy – i słusznie – wielkie koncerny. Taki fundusz bowiem byłby jak znalazł w przypadku wybuchu społecznego i mógłby posłużyć sfinansowaniu potencjalnego rokoszu. Może chodzi więc o to, by pod pretekstem wykrytych „nieprawidłowości” np. zmusić Kasy do zamrożenia większej ilości kapitału w Funduszu Stabilizacyjnym i uniemożliwić odkładanie „zaskórniaków” w Luksemburgu?

Jeżeli wybory prezydenckie i parlamentarne zostaną sfałszowane, co jest w świetle ostatnich doświadczeń nader prawdopodobne, byłaby to paradoksalnie szansa na come back Biereckiego do wielkiej politycznej gry. Obecnie „zawieszony” i marginalizowany w swym środowisku senator, mógłby na powrót zaistnieć – tym razem jako protektor słusznego buntu rodaków i jego prezydenckie aspiracje znów stałyby się realne. Dla niego i SKOK-ów jest to batalia o wszystko - bez politycznego triumfu i powrotu do władzy sektor bankowy wraz z machiną państwa prędzej czy później zniszczą system Kas w Polsce, a to oznacza również koniec wielu prawicowych przedsięwzięć medialnych i trwałe osłabienie głównej siły opozycyjnej, a być może również jej dezintegrację. Zatem warto postawić i taką tezę, że najnowsze uderzenie obozu władzy w SKOK-i ma na celu oprócz doraźnych, kampanijnych korzyści, również pozbawienie możliwego „polskiego Majdanu” finansowej bazy, a co za tym idzie – szans powodzenia.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

http://blog-n-roll.pl/pl/polski-rokosz#.VQdTro6NAmw

Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 12 (20-26.03.2015)