Dziś wiemy już po co miłujący pokój Rosjanie zdecydowali się na zestrzelenie samolotu MH17. Jest to doskonały pretekst do wprowadzenia sił pokojowych.
Dziś wiemy już po co miłujący pokój Rosjanie zdecydowali się na zestrzelenie samolotu MH17. Jest to doskonały pretekst do wprowadzenia sił pokojowych.
Na początku maja bieżącego roku pojawiły się doniesienia o czołgach przemalowanych na biało. Gdy świat głośno manifestował oburzenie wobec bezprecedensowej koncentracji sprzętu wojskowego nad ukraińską granicą, całe rosyjskie kolumny pancerne z dużą starannością ucharakteryzowano na siły pokojowe ONZ. Podobne barwy nadano transporterom opancerzonym. Towarzyszyła temu zasłona propagandowa w postaci oskarżenia... Ukrainy o malowanie na biało wojskowych śmigłowców (które okazały się maszynami cywilnymi). Typowa sowiecka dezinformacja.
Od tego czasu koncentracja sił rosyjskich jest zmienna, co wynika z konieczności wymiany oddziałów związanej poborem. Całe bataliony trzeba odwoływać "z ćwiczeń", a w ich miejsce wysyłać nowe, ponieważ wchodzący w ich skład żołnierze odchodzą do cywila. Dziś nad granicą ukraińską zgromadzonych jest około 20 tysięcy żołnierzy z pełnym zapleczem logistycznym.
Kalendarz poborów działa na korzyść Kremla. Do jesieni żołnierzy nie będzie ubywać. Jest czas na malowanie hełmów na niebiesko. Zdjęć "niebieskich ludzików" zaczyna w internecie przybywać.
Miłujący pokój minister Ławrow przestał już ukrywać po co jednostki te symulują ćwiczenia. W odpowiedzi na żądania Zachodu, zaproponował wprowadzenie swoich sił pokojowych na Ukrainę. Nie widzi on innej możliwości zapewnienia bezpieczeństwa ekspertów na miejscu katastrofy - intencje ma więc szczerozłote, a ostrzał rakietowy terytorium Ukrainy jest najlepszym dowodem na pokojowość planów wojennych Ławrowa.
Wiele wskazuje, że po to właśnie zestrzelono samolot z 298 osobami na pokładzie (w tym 80 dzieci i niemowląt). Tonący brzytwy się chwyta. Strona, która przegrywa wojnę uciekać się może do największych skrajności, włącznie z mordowaniem cywili.
Jak pisałem w poprzedniej notce, nakaz zmiany trasy wprost nad wyrzutnię (według pilotów Air India lecących wtedy nad Ukrainą), wydała malezyjskim pilotom kontrola obszaru w Charkowie. Jak wynika z nagrań rozmów separatystów, samolot został zestrzelony po konsultacji "z górą". Nie można więc mówić o pomyłce: była to zaplanowana akcja. Samo za siebie mówi przypadkowe przywiezienie wyrzutni akurat na kilka dni przed "wypadkiem", wywiezienie jej tuż po, nagła zmiana trasy akurat tego lotu i akurat nad wyrzutnię. W tym świetle wszystkie elementy układanki wydają się dostatecznie dobrze dopasowane, aby móc mówić o całkowitej i niezachwianej pewności co do motywów tej koszmarnej zbrodni.
Na przykładzie samobójczych zamachów bombowych na pokładach samolotów w Rosji parę lat temu i zamachu na Newski Ekspress, możemy stwierdzić, że administracja Putina wychodzi z tragicznych wydarzeń zaskakująco obronną ręką. Są one zawsze pretekstem do zmian prawnych umacniających jej władzę. A jest to specyficzna administracja i specyficzna władza. Ponad 2/3 urzędników państwowych wysokiego szczebla stanowią byli funkcjonariusze KGB - ludzie którzy uczyli się kłamać, mordować, zwodzić przeciwnika.
Szkoda, że po raz kolejny znane świetnie historykom i sowietologom metody (w żaden sposób nie zmienione pieriestrojką) okazują się porażająco skuteczne trafiając na podatny grunt zaślepienia i ignorancji. W tym kontekście możemy być pewni, że takie same wydarzenia czekają za kilkanaście lat Polskę, a rosyjskie oddziały zostaną przywitane chlebem i solą przez różnej maści pożytecznych idiotów i agentów. Już widzę oczami wyobraźni JKM, który obwieści "prawdziwą wolność" od eurokołchozu i wysokich podatków. Lenin wciąż żywy.
- Zaloguj się aby dodawać komentarze
- 992 widoki