Tak wyglądały przygotowania do II wojny światowej. W Gdańsku Niemcy przygotowują się znowu - a może udają, że się przygotowują -do jakichś faktów dokonanych. Nowy niemiecki trick nazywa się: ,,gdański korpus ochotniczy”.
W Gdańsku szyje się tysiące nowiutkich mundurów. Jednocześnie inżynierowie i saperzy kopią rowy i umocnienia ziemne, budują fortyfikacje i stoiska dla artylerii. Do czego to zmierza? - pyta autor artykułu z 9.VII.1939 roku. Sprawa jest jasna, idzie o sprowokowanie Polski. Bo utworzenie korpusu ochotniczego w Gdańsku i ufortyfikowanie jego terytorium na podobieństwo Prus Wschodnich, to faktyczne pogwałcenie suwerenności polski w Gdańsku.
Albowiem Gdańsk obsadzony przez WOJSKO NIEMIECKIE -wszystko jedno jak je nazwiemy -to WŁĄCZENIE go do Trzeciej Rzeszy. Jeżeli Polska zareaguje na powstanie „gdańskiego korpusu ochotniczego" wprowadzeniem swoich ORGANÓW POLICYJNYCH CZY SIŁ ZBROJNYCH na teren W. Miasta, Niemcy roztrąbią na cały świat, że padli ofiarą agresji. A już dziś propaganda goebbelsowska głosi urbi et orbi, że w razie „agresji” polskiej Anglia, Francja, nie są oczywiście obowiązane przyjść nam z pomocą.
Cóż więc należy czynić? Nie nasza to rzecz, lecz M. S. Z. i najwyższych sterników nawy państwowej. Pozwólmy sobie jednak wypowiedzieć swe skromne: Polska powinna od razu zwrócić się do Niemiec ze spokojnym zapytaniem: „Czy rząd niemiecki uważa „gdański korpus ochotniczy“ za część siły zbrojnej Trzeciej Rzeszy, czy też za organ i sprawę wewnętrzną Wolnego Miasta Gdańska, pozostającego prawnie i faktycznie pod suwerennością Rzeczypospolitej?”. (Merkurjusz Polski 1939r.)
Jak zachowa się obecnie Ministerstwo Spraw Zagranicznych? Czy MSZ zada pytanie o przyczynę prowokacji w Bielsku Białej podczas zawodów judo? Wciąż podobne zachowania niektórych przedstawicieli narodów, które wciąż są nam nie przychylne, o czym pisał dziennikarz w artykule "Oskarżam plutokrację" ( Merkurjusz Polski w 1937r.):
Prastarej tej metody używają żydzi do dnia dzisiejszego. Klasycznym zaś tego przykładem może być oświadczenie przywódcy „Obozu Młodożydów“ mecenasa Wilhelma Rippla, który, chcąc wyprowadzić żydów z Polski, naraził się tak wyższym sferom żydowskim, że go zniszczyły zupełnie. Ponieważ żadne z pism żydowskich, nie chciało przyjąć jego oświadczenia, zamieścił je w „Merkurjuszu Polskim", gdzie pisze: „Wczoraj jeszcze byłem bohaterem, ba nawet postacią historyczną, jak chcieli niektórzy, a dzisiaj jestem WARIATEM, oszustem i aferzystą... Przez noc z bohatera stałem się szubrawcem!
Tak chciała PRASA i ci co za nią się kryją: BANKIERZY, WSZECHPOTĘŻNI DYREKTORZY I PREZESI, jednym słowem ŻYDOWSCY MAGNACI... wiem, że oskarżenie moje wywoła burzę, która w pierwszej chwili grozić będzie zmieceniem mnie samego, za to, żem się ośmielił zerwać maskę z ziejącej nienawiścią i fałszem żydowskiej prasy burżuazyjnej”.
Kto się bliżej zetknął z nimi, ten wie, jak oni prześladują i NISZCZĄ tych ze swoich, którzy w czymkolwiek uchybiają ogólnej dyscyplinie i solidarności, chociażby najszlachetniej i najsprawiedliwiej postępowali. Solidarność żydowska opiera się wśród innych, głównie na TERORZE I ZMUSZA ŻYDÓW DO WYPEŁNIANIA WYŻEJ WYMIENIONYCH PRZEPISÓW I PRAW TALMUDYCZNYCH.
Te prawa mówią same za siebie. Przemawiają do duszy żydom, mówią wiele o żydach, ale też również bardzo wiele mówią i tym narodom, wśród których żydzi żyją. (Merkurjusz Polski w 1937r.)
Nadal bardzo wiele mówią narodowi polskiemu, wśród którego żydzi żyją od wieków. PRESJA OLBRZYMIA, jej wpływom ulega nie tylko klasa polityczna ale i hierarchia kościelna.
Prasa, politycy stosują nawet TE SAME EPITETY a nawet więcej. Nazywany jest nie tylko WARIATEM i AFERZYSTĄ, grożącym cywilizacji i bezpieczeństwu państwa ten ,który ma odwagę niczym Wilhelm Rippl- ale również antysemitą!
Karol Antoniewicz po prymicjach we Lwowie w r. 1844, udał się do klasztoru w Nowym Sączu i tam wypadło mu mieć pierwsze kazanie przy zakładaniu bractwa wstrzemięźliwości; a w tej właśnie dziedzinie miał potem zasłynąć, tak dalece, iż nazywano go „chorążym trzeźwości". Doniosła to była sprawa! ŻYDZI UWAŻALI TO ZA „ANTYSEMITYZM" i wezwali opieki rządu przeciw bractwom wstrzemięźliwości, robiąc donosy na zajętych przy tym księży, że w bractwach tych uprawia się politykę buntowniczą! (Feliks Koneczny).
I tu podobnie, trener izraelskiego klubu uznał za antysemitę polskiego sędziego wydającego sprawiedliwą decyzję w walce, w której wygrał Polak.
O innym wykorzystaniu określenia "antysemityzm" w Ameryce pisał Marek Chodakiewicz w 2009 roku:
Hominformowska aktywistka Michel Goldberg z lewicowego „The American prospekt” uznała, że homofobia to „nowy antysemityzm” i powinna być zwalczana w podobny sposób. Kłopot w tym, że tymi nowymi „antysemitami” dla Goldberg mają być jedynie fundamentaliści chrześcijańscy w USA i muzułmanie. Milczy o wyznawcach ortodoksyjnego judaizmu.