Już kilka pokoleń historyków koncentruje się na udowadnianiu, że do ludobójstwa doszło, bo spowodowała je historia, kultura, polityka i SAMO ISTNIENIE OFIAR. To samo od dawna twierdzili sprawcy. Gdyby podmienić wypowiedzi czołowych ideologów nacjonalizmu ukraińskiego i teksty niektórych historyków, mało kto by się zorientował, czyjego są autorstwa. Są i historycy oporni wobec wykładni proponowanej przez sprawców. Niestety, stają się obiektem szykan środowiskowych – pisał profesor Andrzej Zięba.
Dzisiaj mija druga rocznica śmierci ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego, NIEZŁOMNEGO PRAWEGO POLAKA i Kapłana, szykanowanego nie tylko przez środowisko mniejszości ukraińskiej, również środowisko polityków, naukowców , mediów - będących na usługach tejże mniejszości.
Osobną kwestią jest postawa społeczności ukraińskiej w naszym kraju- pisał ks. Tadeusz w książce Żywa historia (str. 80) . W lipcu 2013 odbywało się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim sympozjum poświęcone księżom rzymskokatolickim, pomordowanym przez UPA na Wołyniu.
Niejako na powitanie uczestników na oficjalnej stronie greckokatolickiego seminariów duchownego w Lublinie, którego klerycy są studentami KUL, ukazał się paszkwil pod tytułem Wodewil i happening. Rzecz o pojednaniu. Wcześniej ukazał się inny paszkwil pt. Wołyń. Ludobójstwo jako Nobel za cierpienie. W jakim duchu wychowywani są klerycy ukraińscy, którym KUL i archidiecezja lubelska udzielają gościny?
Oba teksty księdza prefekta Bogdana Pańczaka, zostały zdjęte dopiero po interwencji u arcybiskupa lubelskiego Stanisława Budzika.
Z kolei w czasie dyskusji w TVP Historia prezes Piotr Tyma ze Związku Ukraińców w Polsce (organizacji ogromnie wspieranej z pieniędzy polskiego podatnika) na moje wyraźne pytanie, czy to co się działo na Wołyniu było ludobójstwem czy nie? odpowiedział, że NIE . Ręce opadają.
Co więcej, w tym roku napisał skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji atakując prof. dr hab. Czesława Partacza z Radia Koszalin za wyemitowania audycji pod tytułem W snach uciekam przed śmiercią (zawierającej relacje osób ocalałych zagłady) .
Jest to tym bardziej kuriozalne, że sam Tyma nie ma żadnego dorobku ani naukowego ani publicystycznego, chyba że zaliczyć do niego skargi ustawicznie pisane na lewo i prawo. (Żywa historia Tadeusz Isakowicz-Zaleski)
Minęło 13 lat.
Już nie Tyma ale Andrij Deszczyca na pytanie redaktora Mazurka czy Szuchewycz był zbrodniarzem odpowiada że NIE.
Już nie Tyma ale Paweł Kowal szczuje na Polaków za wypowiadanie opinii o zbrodniczych dokonaniach Ukraińców. A co dzisiaj czyni KUL i polskojęzyczni eksperci?
Zdanie swoje ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski wyrażał w zgodzie z faktami:
Kult Stepana Bandery i Romana Szuchewycza do 1991 roku rozwijał się oficjalnie w ukraińskich środowiskach emigracyjnych głównie w Kanadzie, USA, później dotarł na Ukrainę Zachodnią. W dużym stopniu jest on organizowany i pielęgnowany przez kongres ukraińskich nacjonalistów i niektóre ukraińskie partie polityczne, w tym szczególnie przez Swobodę.
Dzieli on coraz bardziej nie tylko Polaków z Ukraińcami, ale samych Ukraińców, którzy w tej kwestii są ze sobą skłóceni, a od tego tylko krok do groźnych waśni narodowych.
Gloryfikacja wyrażała się w tym czasie poprzez
stawianie pomników zbrodniarzom
organizowanie uroczystości i pochodów ku ich czci
utrudnianie upamiętniania ofiar ludobójstwa
indoktrynację młodzieży szkolnej
prymitywną propagandę medialną.
Trzeba zaznaczyć, że tego typu działania cieszą się poparciem Cerkwi greckokatolickiej, w tym też niektórych jej hierarchów. W Polsce miał miejsce szereg protestów, w tym też ulicznych:
protest przeciwko nadaniu Wiktorowi Juszczence przez KUL doktoratu honoris causa (2009 r.)
protest pod konsulatem Ukrainy przeciw gloryfikacji UPA (2009 r.)
protest przeciwko gloryfikacji w Polskiej Akademii Nauk arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego (2009 r.)
protest pod ambasadą Ukrainy w Warszawie i pod konsulatami w innych miastach przeciwko nadaniu tytułu bohatera Ukrainy Banderze (2010 r.) (Żywa historia Tadeusz Isakowicz-Zaleski)
Można było protestować w 2009 roku. Po 2022 roku mówienie o tym samym, uznane zostało za działanie na rzecz agentury rosyjskiej. W 2025 roku uznane zostało za mowę nienawiści.