Jan Michalski - Duchy opiekuńcze i przygodne (Teologia Polityczna)

Przez Blogpress , 28/12/2025 [14:06]

12 grudnia 2025 roku w redakcji Teologii Politycznej odbyło się spotkanie wokół zbioru opowiadań Jana Michalskiego pt. „Duchy opiekuńcze i przygodne”. W dyskusji udział wzięli: Aleksandra Sikorska-KrystekMarian Oslislo i sam autor. Spotkanie poprowadził Jakub Moroz.

Dyskusja wokół książki Jana Michalskiego Duchy opiekuńcze i przygodne, przeprowadzona w środowisku „Teologii Politycznej”, i łączyła w sobie elementy spotkania autorskiego, interpretacji literackiej oraz osobistego świadectwa uczestników. Była to wielogłosowa refleksja nad pamięcią, Śląskiem, literaturą i metafizyką.

Na wstępie prowadzący podkreślił wyjątkowość książki i jej silne oddziaływanie estetyczne. Duchy opiekuńcze i przygodne jawią się jako proza głęboko obrazowa, operująca detalem, zbliżeniem, fragmentem – jak film zbudowany z uważnych kadrów. Śląsk, obecny niemal na każdej stronie, nie jest tu jedynie „krainą lat dziecinnych” w sentymentalnym sensie, lecz przestrzenią problematyczną, naznaczoną przemysłem, degradacją, ciężką pracą i historycznym losem, a zarazem intensywnym życiem, wspólnotą i pięknem dostrzegalnym właśnie dzięki kontrastom.

 

Sam Jan Michalski odrzucił łatwe metafory i patos. Podkreślił, że pisze o jedynym możliwym kraju dzieciństwa – bo innego nie ma – i że to, co „odziedziczone z domu”, pozostaje z człowiekiem na zawsze. Autor bardzo wyraźnie akcentował rolę konkretnych ludzi, zarówno tych obecnych w książce, jak i tych, którzy umożliwili jej powstanie. Jego wypowiedzi miały charakter osobisty, emocjonalny, chwilami anegdotyczny, ale zawsze prowadziły do szerszej refleksji o kulturze, pamięci i hierarchii wartości. Szczególnie ważne jest dla niego doświadczenie Śląska jako przestrzeni formującej wrażliwość: miejsca, gdzie ciężki przemysł współistniał z naturą, a etos pracy i mistrzostwa nadawał sens codzienności.

Profesor Marian Oslislo odnajdował w książce „swój” Śląsk. Podkreślił jej poetyckość i niezwykłą czułość na detale, które z pozornie nieistotnych obserwacji budują pełne znaczeń opowieści. W jego odczuciu Michalski nie pisze o Śląsku „dla przyjezdnych”, nie powiela stereotypów ani publicystycznych klisz, lecz opisuje świat od środka – świat przeżyty, zapamiętany i przefiltrowany przez osobistą wrażliwość. Degradacja krajobrazu przemysłowego była czymś oczywistym, codziennym, ale nie odbierała temu światu sensu ani godności. Był to „nasz świat”, w którym ludzie dorastali, zakładali rodziny i budowali wspólnotę.

Badaczka literatury, dr Aleksandra Sikorska-Krystek, umieściła prozę Michalskiego w szerokiej tradycji literackiej. Zwróciła uwagę na romantyczny rodowód tej prozy, zwłaszcza w sposobie powrotu do dzieciństwa i w traktowaniu pamięci jako narzędzia poznania. Enumeracje, drobiazgowe wyliczenia przedmiotów, zapachów i gestów odczytywała jako technikę memoratywną – próbę ocalenia utraconego świata poprzez język. Choć pojawiają się skojarzenia z Brunonem Schulzem, jej zdaniem Michalski idzie własną drogą: tajemnica nie deformuje tu rzeczywistości w sposób oniryczny, lecz objawia się w samej materii codzienności.

W rozmowie wielokrotnie powracał temat wspólnoty śląskiej: rodzin robotniczych, sąsiedztwa, solidarności i surowych, ale czytelnych zasad życia. Michalski podkreślił znaczenie etosu pracy, w którym praca była świętością, a mistrzostwo – niezależnie od dziedziny – źródłem prestiżu. Opisywani bohaterowie to ludzie zwyczajni, ale obdarzeni godnością i „naturalną wiarą”, która nie jest ideologią, lecz sposobem bycia w świecie. Śląskość nie jest tu manifestem politycznym ani problemem tożsamościowym w sensie publicystycznym, lecz faktem egzystencjalnym, splecionym z historią migracji, rozdarciem rodzin i doświadczeniem przemijania.

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy była relacja między historią a metafizyką. Autor wyraźnie dystansował się wobec wielkich filozofii dziejów – marksistowskich, pozytywistycznych czy narodowo-religijnych – które uznaje za formy „kryptoreligii”, obiecujące zbawienie w ramach systemu. W zamian zaproponował perspektywę pamięci i osobistego doświadczenia jako drogi do wieczności. Pamięć jawi się jako „boska cząstka” w człowieku, przestrzeń dialogu z Bogiem, który nie milknie, lecz którego znaki często nie są przez nas rozpoznawane. Literatura staje się w tym sensie próbą odpowiedzi na przemijalność i sposobem prowadzenia tej rozmowy.

Całość spotkania ukazywała Duchy opiekuńcze i przygodne jako książkę głęboko zakorzenioną w konkretnym miejscu i czasie, a jednocześnie wykraczającą poza lokalność. W oczach rozmówców jest to proza czuła, gęsta, metafizyczna bez deklaratywności, wolna od nostalgicznej idealizacji, a zarazem pełna szacunku dla świata, który przeminął, lecz trwa w pamięci – jako źródło sensu, tożsamości i duchowego światła.