Wiele zjawisk społecznych obecnych w krajach Unii są przez nas postrzegane jako zło moralne i coś, czego nie chcielibyśmy nigdy mieć u siebie. Nasze wejście nie zahamuje tych tendencji w tamtych krajach, spowoduje natomiast, że negatywne zjawiska bez przeszkód będą mogły wejść do nas. Już obecnie Polska ulega naciskom w sprawach moralnych, Bruksela narzuciła Polsce, aby środowiska homoseksualistów otrzymywały dotacje z UE dla organizacji pozarządowych. Cóż to będzie po wstąpieniu do UE? - pytał Filip Adwent w 2002 roku, pisząc o dewiacjach społecznych w krajach UE.
Negatywne zjawisko bez przeszkód weszło już do szkół w formie reformy edukacji Barbary Nowackiej, nazwanej Kompas Jutra 26. Jest w niej promowanie tranzycji na lekcjach edukacji zdrowotnej. W tym celu odbywają się szkolenia dla nauczycieli pt. „Różnorodność płciowa w szkole – obowiązki i możliwości wsparcia uczniów”, organizowane przez podległy MEN Ośrodek Rozwoju Edukacji (ORE). Zgodnie z zaleceniem dla nauczycieli na szkoleniu, rodzice nie muszą być informowani o przeprowadzanej pod nadzorem szkoły tranzycji społecznej, prawnej i medycznej ich dziecka.
Jest reakcja ekspertów w dziedzinie medycyny, psychologii i pedagogiki, sprzeciwiających się poddawaniu dzieci ideologicznym eksperymentom. Koalicja na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły przygotowała specjalny apel o przeciwdziałanie promocji tranzycji wśród młodych. Dokument został złożony w formie listu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i w siedzibie Ministerstwa Edukacji Narodowej.
„Tranzycja przeprowadzona publicznie w szkole – w ramach edukacji zdrowotnej, ale też w ramach innych działań wychowawczych na terenie szkoły – działa również protranzycyjnie, jeżeli chodzi o pozostałą część klasy (…). Jeżeli edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym, wówczas wszystkie dzieci – czyli ok. 5 milionów polskich uczniów – zetkną się z tym zjawiskiem, być może już od 1 września – alarmowała Hanna Dobrowolska, koordynator Koalicji na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.
Hanna Dobrowolska przywołała słowa dr Grażyny Rybak z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy, która przedstawiła dramatyczne konsekwencje zdrowotne tranzycji.
" Zablokowanie przez blokery pracy mózgu w trakcie swojego rozwoju; ryzyko poważnych powikłań po zabiegach chirurgicznych; znacznie wyższe wskaźniki depresji i samobójstw w gronie osób poddających się tranzycji (…)".
W podobnym duchu wypowiadał się także pan mecenas Rafał Dorosiński z Instytutu Ordo Iuris Kultury Prawnej, który wprost mówił, że taki mechanizm akceptacji transpłciowości jest w efekcie negacją normalności – podkreśliła Hanna Dobrowolska. https://www.youtube.com/live/eUaM67XMsZU?si=eVw2ccSA6uC9rLBW
Może warto przytoczyć słowa Marguerite A. Peeters, która od 1994 roku śledzi rozwój globalnego zarządzania.
„Rozeznanie wymaga znajomości historii rozwoju pojęcia gender na Zachodzie. Gender zaprojektowano w laboratoriach naukowych powiązanych z zachodnią inteligencją postmodernistyczną lat 50. Pojawienie się (w 1955 roku) i stworzenie pojęcia gender przez psychiatrów, psychologów i psychoanalityków w USA, oraz jego transfer do dziedziny nauk społecznych, gdzie, począwszy od końca lat 60., rozwija się i racjonalizuje (w akademickich środowiskach francusko-amerykańskich), by stać się projektem społeczno-kulturowym.
Ideologia ta została organicznie wszczepiona w rewolucję feministyczną, seksualną i kulturową lat 60. i 70., z wykorzystaniem jej dynamiki i siły społecznej transformacji.
Dwa następne okresy, związane z globalizacją gender, zaczynają się od konferencji w Pekinie (1995 r.). Narzuca się wtedy jako normę polityki światowej oraz jego skuteczne wdrażanie na całym świecie, skutkujące cichym pojawieniem się nowej, globalnej kultury.
Analiza pokaże nam, że w imię obywatelskiej i laickiej interpretacji równości, rozumianej wyłącznie w kategoriach władzy i prawa, proces rewolucyjny gender atakuje - w wymiarze kulturowym, politycznym i prawnym - konstytutywną tożsamość mężczyzny i kobiety jako osób: ich tożsamość małżeńską, ich wspaniałą komplementarność i jedność w miłości, ich powołanie i szczególną rolę wychowawczą, męskość i kobiecość, ojcostwo i macierzyństwo, małżeństwo i rodzinę, antropologiczną strukturę osoby ludzkiej, ukierunkowanej na miłość dawaną, otrzymywaną i współdzieloną.
Gender traktuje tradycyjne struktury jako konstrukcje społeczne nie tylko pozbawione immanentnego dobra, ale sprzeciwiające się równości i prawom, a zatem dyskryminujące. Wyłania się nowa etyka domagająca się ich dyskretnej dekonstrukcji, przez edukację i kulturę.
Po tym, jak udało mu się zamienić żeńską i męską strukturę antropologiczną w swoistą tabula rasa, proces rewolucyjny przechodzi od dekonstrukcji do „konstrukcji”. Korzystając z pozostałości minionych ideologii, produkuje awatara substytucji: obywatela-jednostkę „wyzwolonego” z tego, kim z natury i przez bezinteresowne obdarowanie jest, aseksualnego, radykalnie niezróżnicowanego posiadacza prawa do „wyboru” sięgającego aż jego własnej „orientacji seksualnej” i „tożsamości płciowej”.
Gender wykorzystuje rozum i naukę dla zanegowania rzeczywistości takiej, jaką ona jest. Wyrastając z zachodniej sekularyzacji, zadomawia się na naszych oczach we wszystkich kulturach, w których może przyczynić się do zabicia duszy i znaczenia tego, co święte.(Marquerite A. Peeters Gender, światowa norma polityczna i kulturowa, 2013 r.)