28 czerwca 1919 roku podpisany został Traktat Wersalski, przywracający Polskę na mapę Europy. W imieniu Polski, swój podpis złożył Roman Dmowski oraz Ignacy Jan Paderewski – przypomina Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego.
https://www.facebook.com/
Eugeniusz Romer, światowej sławy kartograf, geograf, statystyk, (również koszmar lewaków) należy do grona najwybitniejszych Polaków XX stulecia, za zasługi dla państwowości, nauki i kultury narodowej. Pamiętajmy, że "23 sierpnia 1939 roku Niemcy, które od 1922 roku (wbrew ustaleniom Traktatu Wersalskiego) współpracowały ze Związkiem Sowieckim nad doskonaleniem techniki wojennej i porozumiały się, w sprawie znienawidzonego „bękarta traktatu wersalskiego”, przeznaczyły kraje nadbałtyckie i wschodnią część Polski Związkowi Sowieckiemu"- profesor Stanisław Alexandrowicz.
Dnia 7 maja 1919 r. w Wersalu, w pałacu Trianon, wręczono Delegacji Niemieckiej projekt traktatu, który przyznawał Polsce Śląsk Górny w granicach proponowanych przez Delegację Polską.
W odpowiedzi Delegacja Niemiecka po 20 dniach wręczyła memoriał, ponawiając w nim oświadczenie swoje na zgodę utworzenia niepodległego Państwa Polskiego, obejmującego ziemie „zamieszkałe przez ludność niezaprzeczenie polską” ale największy gwałt i niesprawiedliwość widziała w przyznaniu Polsce większości terytorium Górnego Śląska, dowodząc, że od r. 1163 zerwały się wszelkie węzły łączności pomiędzy nim a Polską; że jego mieszkaniec nic o historycznej przeszłości Polski nie wie, ani nie jest ożywiony polskim uczuciem patriotycznym, że język jego jest gwarą mieszaną polsko niemiecką i nie wyklucza bynajmniej niemieckich uczuć narodowych.
Dowodziła dalej, że terytorium Górnego Śląska nie jest zamieszkałe przez ludność niezaprzeczenie polską, w czem powoływała się na wybory w r. 1903 i 1907. Twierdziła, że cały swój rozwój umysłowy i materialny zawdzięcza Górny Śląsk pracy niemieckiej, że Niemcy bez Górnego Śląska obejść się nie mogą, Polsce natomiast nie jest on potrzebny.
Delegacja Polska nadesłała dnia 3 czerwca do sekretariatu generalnego Konferencji memoriał, opracowany przez Mariana Sojdę i prof. Eugeniusza Romera, a noszący tytuł: „Observations de la Delegation polonaise a u sujet des Remarques de la Delegation allemande sur le conditions de Paix”.
W odpowiedzi tej, napisanej z piorunową szybkością, ustęp o Górnym Śląsku należy niezawodnie do znakomitych kart w polskiej literaturze polemicznej.
Zbiwszy kilku pociągnięciami pióra historyczne argumenty niemieckie, wykazują autorowi memoriału na podstawie statystyk pruskich ogromną większość polską na Górnym Śląsku i zwracają uwagę, że cyfry Delegacji Niemieckiej, tyczące się wyborów do parlamentu są nieścisłe, gdyż wszystkie głosy socjalistyczne są przez nią policzone, jako głosy niemieckie, w rzeczywistości zaś są to głosy przeważnie polskie; stwierdzają, że mowa górnośląska jest bardzo piękną, starą polską mową i że w swych książkach i prasie używają Górnoślązacy polskiego literackiego języka.
Na argument, jakoby Śląsk Górny cały swój rozwój zawdzięczał pracy niemieckiej, czytamy odpowiedź, „że praca ręczna, na której opiera się przemysł i rolnictwo, w przygniatającej większości wypadków jest dostarczana przez polskiego robotnika i wieśniaka i że niepodobna, szczególniej w naszych czasach demokratycznych, nie oceniać tej siły twórczej i uważać za taką siłę tylko kapitał lub urzędników".
Dowodząc, że zupełnie inaczej, niż twierdzą Niemcy, Śląsk Górny jest niezbędny Polsce, a dla nich wcale nie konieczny, autorowie memoriału, jakby ostrzem szpady uderzają w końcowy i ważki argument niemożności wywiązania się Niemców z zobowiązań, wynikających z wojny, w razie, jeśli Górny Śląsk zostanie nieodebrany:
„Generałowie niemieccy zupełnie inaczej rozumieją niezbędność zachowania dla Niemiec Górnego Śląska. W swoich przemówieniach w Opolu, Katowicach i Lesznie twierdzili, że tylko zachowując tę prowincję Niemcy po 20-25 latach będą mogły przeprowadzić wojnę odwetową".
Tymczasem nadeszła do Delegacji Polskiej wiadomość o nowej przeciw Polsce opozycji Lloyd George'a i rozeszły się pogłoski o zamiarach wprowadzenia na Górnym Śląsku plebiscytu. (Sprawa Górnego Śląska na Konferencji Pokojowej w Paryżu , Stanisław Szpotański Warszawa 1922 )
Ponawiam swój apel z 2022 roku:
Szanowni Państwo,
Panie Prezydencie, Panie Premierze, Panowie Ministrowie, Posłowie, Senatorowie, Samorządowcy - rządzący Polską teraz i w poprzednich kadencjach, kiedy zapłonie stos z archiwami, dokumentami, słownikami, encyklopediami, przewodnikami, czasopismami, atlasami, literaturą, poezją, w których Polska jest nazywana Polską a nie Galicją, miejscem urodzenia Polaków tworzących dorobek własny i państwa, przemysłowy, rolniczy, naukowy, kulturowy, jest Polska a nie na Ukraina, kiedy nastąpi palenie książek niewygodnych dla naszych sąsiadów i mniejszości narodowościowych w Polsce, odwiecznych naszych wrogów?
W Szkolnym Atlasie Geograficznym i Historycznym dla klasy I Gimnazjum wydanym przez Instytut Wydawniczy Książnica Atlas we Lwowie w 1937 roku, Polska graniczy z Niemcami, Czechosłowacją, Rumunią, ZSRR, Litwą, Prusami Wschodnimi.
Na kilkudziesięciu mapkach konturowych Polski profesora Eugeniusza Romera, Polska z województwami: białostockie, kieleckie, krakowskie, lubelskie, lwowskie, łódzkie, nowogrodzkie, poleskie, pomorskie, poznańskie, stanisławowskie, śląskie, tarnopolskie, warszawskie, wileńskie, wołyńskie jest nazywana Polską.
Tylko na jednej mapie historycznej o nazwie Legiony, przedstawiającej linie walk o odzyskanie niepodległości po 123 latach zaborów używane są nazwy 3 zaborców: Królestwo Polskie, Rosja, Austro - Węgry Galicja. W 1915 roku Eugeniusz Romer w Atlasie Polski w kilku wersjach językowych umieścił mapę Polski nazywając zabrane tereny: terytoriami pruskim i austriackim.
Czy pozwolimy fabrykować naszą historię wrogom, by świat zapomniał o istnieniu Rzeczypospolitej?