Jak podaje Wprost, poseł PSL Leszek Deptuła dzwonił w momencie katastrofy do swojej żony. Tak zeznała w prokuraturze wdowa po tragicznie zmarłym. Kobieta nie odebrała połączenia, jednak pozostało nagranie na jej poczcie głosowej. "- Między godziną 9 a 9.30 na mój telefon przyszła poczta głosowa, na której było zarejestrowane nagranie głosu mojego męża, który krzyczał: "Asia, Asia". W tle słychać było trzaski, a właściwie to głos mojego męża był w tle. Słychać było też głosy ludzi, jakby głos tłumu. Nie rozpoznałam słów, był to krzyk ludzi. Nagranie trwało 2-3 sekundy. Trzaski były krótkie, ostre dźwięki. Tak jakby łamał się wafel lub plastik plus dźwięk przypominający hałas wiatru w słuchawce telefonu." W rozmowie z Wprost Joanna Krasowska-Deptuła potwierdza, że ponad wszelką wątpliwość dzwonił jej mąż w chwili katastrofy. Mówi też, że nagranie w poczcie uległo skasowaniu, o czym zawiadomiła ABW, które miało odtworzyć nagranie i je zbadać. Nie wiadomo jednak, czy agencja podjęła jakieś działania w tej sprawie. Okazuje się zatem, że to, co dla niektórych było nieprawdopodobne, znalazło potwierdzenia nie tylko w zeznaniach świadków, ale także w rejestrach operatora telekomunikacyjnego. Dziwi tylko, że ten kontrolowany zapewne przeciek, wypłynął dopiero teraz, po tym jak nieomal zlinczowano dziennikarzy, którzy pisali o podobnym przypadku wcześniej.
Jak podaje Wprost, poseł PSL Leszek Deptuła dzwonił w momencie katastrofy do swojej żony. Tak zeznała w prokuraturze wdowa po tragicznie zmarłym. Kobieta nie odebrała połączenia, jednak pozostało nagranie na jej poczcie głosowej.
podaje Wprost, poseł PSL
Leszek Deptuła dzwonił w momencie katastrofy do swojej żony. Tak zeznała w prokuraturze wdowa po tragicznie zmarłym. Kobieta nie odebrała połączenia, jednak pozostało nagranie na jej poczcie głosowej.
- Zaloguj się aby dodawać komentarze
- 2929 widoków