Pamiętają Państwo scenę z książki i serialu „Kariera Nikodema Dyzmy” gdy do Koborowa przyjeżdża szef gabinetu Prezydenta RP dr Litwinek z nominacją na premiera rządu dla Dyzmy? Zdumiony ową nominacją Żorż Poniemirski wyśmiewa zebranych gości obnażając całą prawdę o swym szwagrze.
Pamiętają Państwo scenę z książki i serialu „Kariera Nikodema Dyzmy” gdy do Koborowa przyjeżdża szef gabinetu Prezydenta RP dr Litwinek z nominacją na premiera rządu dla Dyzmy? Zdumiony ową nominacją Żorż Poniemirski wyśmiewa zebranych gości obnażając całą prawdę o swym szwagrze.
Przerażony i skonfundowany szef gabinetu zostaje jednak uspokojony przez ciotkę Poniemirską, że Żorż jest troszkę niespełna rozumu. „Ach, to wariat!, No, tak!” - oddycha z ulgą. Strach, że to co sam w głębi ducha sądzi może okazać się prawdą, minął.
Zachowanie większości polityków i tzw. ekspertów po eurowyborach, jako żywo przypomina mi dr Litwinka. Oto JKM, ten gwałciciel kobiet, odbierający im prawa wyborcze i szydzący z niepełnosprawnych dostaje ponad 7% głosów. Konsternacja, przerażenie i konfuzja. Na szczęście jakaś „ciotka Poniemirska” rzuca hasło o przepływie elektoratów od wariata Palikota do wariata Korwina i wszyscy oddychają z ulgą: „Ach, to tylko ten przepływ! No, tak!”. I tak to nawzajem wspierają się w przeświadczeniu, że to te małolaty co to chcą wolnych konopi, szczeniakeria - jak uprzejmy był nazwać część, również swojego elektoratu, Pan Poseł Dorn (no, chyba, że p. Poseł już wie, że nikt w wieku poniżej 25 lat na niego nie głosował – to zrozumiała irytacja). W każdym razie żadne perspektywy na lepszy kiedykolwiek w przyszłości wynik dla Korwina. Ale co tam wam w głębi duszy gra, Panie i Panowie? Czy aby nie niepokój, że tak prosto fenomenu Janusza Korwin – Mikkego się nie wyjaśni?
To co porywa młodych ludzi w JKM to konsekwentny konserwatywny liberalizm i żelazna logika argumentacji. Nawet jeśli zwolennik Kongresu Nowej Prawicy nie do końca jest przekonany co do realnej możliwości wdrożenia tych idei w życie to i tak woli klarowną, logiczną i spójną teorię niż niespójny, wewnętrznie sprzeczny bełkot PO, PiS, SLD i ich różnorakich mutacji.
Nie jest jednak tak, że ci młodzi ludzie wyrosną z tych poglądów. Kto raz został ukąszony korwinizmem i zrozumiał go w pełni, już się z tego nie wyleczy. Owszem, może wsadzić swoje poglądy do kieszeni i przytulić się którejś z partii pozwalającej zrobić karierę, ale to tylko cynizm a nie zmiana poglądów. Takich „ukąszonych” jest w Polsce niemała rzesza; są wśród nich wyżej wspomniani cynicy jak i twardo stojący przy Korwinie na dobre i na złe. Największą jednak grupę stanowią ci, którzy po pierwszych, drugich czy dziesiątych przegranych wyborach odpuścili i albo zniechęcili się do wyborów jako takich albo zdecydowali się na głosowanie na PO lub PiS w zależności, którą z tych partii uznają za tzw. mniejsze zło.
No, a teraz sytuacja się zmieniła. Korwin wreszcie wygrał! I nieważne, że to tylko 7% i 4 europosłów. Teraz, może jeszcze nie w wyborach samorządowych, bo one mają swoją specyfikę, ale w wyborach parlamentarnych ci wszyscy zniechęceni wrócą. Wrócą również ci cynicy, którym cynizm póki co nie wyszedł na zdrowie. A jak już wrócą to widok przerażenia i konsternacji różnych Durczoków, Dornów, Lisów, Kików, Niesiołowskich itp. będzie nie do przecenienia.
Ps. Oczywiście, nie zapominam o różnych wyskokach JKM, które mogłyby mieć wpływ na wyborczy wynik, jednakże nie przeceniałbym tego wpływu. Korwin – Mikkego pamiętam jeszcze z felietonów w tygodniku Ład wydawanego we wczesnych latach 80-tych. Pisał felietony od zawsze i wszędzie. Mając lekkie pióro i wielką wiedzę pisał w nich o wszystkim. Podobnie było z jego książkami. Ekwilibrystyka intelektualna jaką w nich uprawiał, nieraz dla prowokacji, stała się obecnie pożywką dla dziennikarzy usiłujących znaleźć na Korwina „haka”. A JKM zamiast pozamykać nieistotne tematy wdaje się w dziwaczne polemiki. No ale cóż, taka już jest uroda Janusza Korwin – Mikkego. I takiemu kibicuję.
- Zaloguj się aby dodawać komentarze
- 1102 widoki