Odwołać Kurskiego, odwołać Czabańskiego, może obu?

Przez uparty , 05/08/2016 [09:57]
Po co ta awantura? By zrzucić odpowiedzialność za zły stan TVP na Kurskiego. Czy Kurski jest dobrym szefem TV – nie, jest „taki sobie”. Czy jest winien złego stanu TVP ? Niekoniecznie!
Po co ta awantura? By zrzucić odpowiedzialność za zły stan TVP na Kurskiego. Czy Kurski jest dobrym szefem TV – nie, jest „taki sobie”. Czy jest winien złego stanu TVP ? Niekoniecznie! Problem tkwi w pieniądzach. Głównym źródłem przychodów TVP są reklamy a tych coraz mniej i będzie jeszcze mniej. Dlaczego? Bo reklamodawcy chcą by ich reklamy towarzyszyły programom wprawiających widzów w dobry nastrój. W żadnym wypadku nie chcą reklam w trakcie lub obok programu kontrowersyjnego. Boją się, że jeżeli widz a tracie audycji zaniepokoi się na tyle, że zacznie myśleć, to zweryfikuje przekaz reklamowy i zacznie się śmiać ze sloganów. Jeśli TVP będzie przedstawiać prawdziwy obraz świata, to kontrast między papką reklamowa a treścią programów będzie tak duży, że reklamy będą kompromitować produkty. To że w serialach pokazywany jest wyidealizowany świat bezrobotnych w dużych czystych mieszkaniach zasiadających cała rodziną do sutego śniadania jest wymogiem reklamodawców, którzy tylko w takich programach chcą umieszczać reklamy. W innych nie chcą. Czyli jak telewizja ma być dobra i prawdziwa nie może liczyć na dochody z reklam! Z czego więc ma żyć? Z abonamentu. Z czego ma utrzymywać programy tematyczne o kulturze i historii – tylko z abonamentu. Przecież żaden producent suplementu diety nie zgodzi się na reklamowani go w trakcie programu o obozach koncentracyjnych, czy łagrach, czy nawet o Powstaniu Warszawskim, gdzie po obwodzie powstańców można się domyśleć, który to tydzień Powstania. Nie mówiąc o producentach samochodów. Czy reklama ze sloganem „das auto” pasuje do filmu o wojnie z Niemcami? Czyli warunkiem zmiany w TVP jest zapewnienie jej finansowania. Za to zaś był odpowiedzialny Czabański i ustawy o abonamencie nie przygotował. By zrzucić z siebie odpowiedzialność postanowił, i to była jego decyzja, zwolnić nagle Kurskiego. Oczywiście Kurski był prezesem przejściowym i jego dymisja była wpisana w naprawę mediów i to jest najważniejsze uzasadnienie tej dymisji. Natomiast połączenie tej dymisji z zarzutami, że Kurski nie wydał pieniędzy, których mu Czabański nie zapewnił jest po prostu nikczemne. Bo skąd Kurski miał wziąć pieniądze na nowe programy historyczne? Od reklamodawców? Nierealne. Z funduszy propagandowych niemieckich lub rosyjskich? Chyba nie. Jedynym źródłem pieniędzy na to jest abonament. To, że Kurski nie rozwiązał umów z Polsatem i innymi nadawcami, które sponsorowała PO – a kto by zapłacił kary umowne i zwrócił planowane przez tych kontrahentów zyski? Znowu bzdura. Czy Kurski jest dobrym szefem firmy? Nie nie jest. Jak przyjrzeć się jego decyzjom personalnym w całym „segmencie obsługowym”, ludziom odpowiedzialnym za inwestycje, za zakupy sprzętu, za ciągłość funkcjonowania instytucji, to można się zastanowić, czy jego powołaniem nie jest prowadzenie szkoły biznesu i przeprowadzenie dowodu na tezę , że nawet największego durnia można wszystkiego nauczyć. Ale z drugiej strony, czy ktoś poważny zdecyduje się na prace w firmie o tak kruchych podstawach finansowych jak obecnie w TVP. Raczej nie. Nie można więc tak naprawdę postawić Kurskiemu żadnego sensownego zarzutu jak nie daje się mu możliwości zrobienie czegokolwiek. A za jego bezsilność odpowiada Czabański. Myślę więc pan red Czabański powinien się bardzo poważnie zastanowić nad przejściem na emeryturę. Ma już 68 lat i chyba się już w życiu napracował. I jeszcze apel do pani Lichockiej. Z przyjemnością czytałem jej artykuły i poglądy mi odpowiadały, ale potwierdziła się stara teza, że krytyk literacki niekoniecznie potrafi napisać książkę, że ornitolog niekoniecznie musi umieć latać a komentator polityczny niekoniecznie nadaje się na polityka. Ponieważ nie sądzę , by Pani Lichocka zrezygnowała z pełnionych funkcji to dam jedną radę. Najlepiej jest być leniwym decydentem i podejmować działania tylko wtedy, kiedy jest to konieczne i tylko takie, które są jasne dla otoczenia zarówno co do motywów jak i skutków. Inaczej przygoda z polityką zakończy się fatalnie. I jeszcze jedno. Każda zmiana jest dodatkowym kosztem, na który trzeba mieć pieniądze.