NA ŻYWO: Przegląd Tygodnia Józefa Orła (Klub Ronina)

Przez Blogpress , 05/01/2026 [00:37]

Pierwsze w  nowym 2026 roku spotkanie w Klubie Ronina było zdalne i miało charakter długiej, swobodnej rozmowy publicystycznej, w której dominował głos Józefa Orła, a prowadzący wtrącał komentarze, pytania i uzupełnienia. Głównym tematem była interwencja USA w Wenezueli i porwanie Nicolása Maduro przez administrację Donalda Trumpa, co stało się punktem wyjścia do bardzo szerokiej refleksji geopolitycznej.

Józef Orzeł wyraźnie bronił Trumpa przed krytyką Zachodu, twierdząc, że dyskusja o „złamaniu prawa międzynarodowego” jest fałszywa i naiwna. Jego zdaniem prawo międzynarodowe w rzeczywistości nie jest żadnym obiektywnym porządkiem moralnym, tylko narzędziem w rękach najsilniejszych państw, które sankcjonuje istniejący układ sił. Podkreślał, że dyktatura Maduro nie była prawdziwie suwerennym państwem, bo działała przeciwko własnemu społeczeństwu, więc interwencja USA nie tyle zniszczyła suwerenność Wenezueli, co ją – w jego ocenie – paradoksalnie wzmocniła, przywracając element sprawiedliwości. Orzeł konsekwentnie odrzucał argument, że Trump „pogwałcił porządek świata”, wskazując, że ten porządek od dawna jest fikcją, łamaną regularnie przez Rosję, Chiny i same Stany Zjednoczone.

Prowadzący momentami próbował niuansować jego tezy, zwracając uwagę np. na fakt, że Europa i USA formalnie nie uznają Maduro za prezydenta, co dodatkowo komplikuje ocenę prawną całej operacji. Orzeł jednak nie cofał się: przyznawał wprost, że Trump złamał prawo międzynarodowe, ale uważał, że to prawo jest w swej istocie niesprawiedliwe, bo chroni dyktatorów i pozwala im bezkarnie gnębić społeczeństwa. W jego ujęciu ważniejsze od legalizmu jest pytanie, czy dana interwencja zwiększa sprawiedliwość i osłabia złe reżimy.

Duża część rozmowy zeszła na analizę nowej strategii bezpieczeństwa USA. Orzeł interpretował ją jako przyznanie się Ameryki do utraty pozycji globalnego hegemona i przejście do roli hegemona regionalnego na półkuli zachodniej. Jego zdaniem Waszyngton koncentruje się teraz na wypychaniu wpływów Rosji i Chin z Ameryki Łacińskiej, nawet kosztem ostrych działań militarnych. Jednocześnie twierdził, że USA nie są już w stanie realnie powstrzymać Chin w Azji ani Rosji w Europie, a świat zmierza w stronę nowego podziału między kilkoma wielkimi mocarstwami. W tym kontekście pojawiła się jego wizja przyszłej „piątki” – USA, Chin, Rosji, Japonii i Indii – która mogłaby faktycznie ustalać nowy porządek świata i dopiero potem dorabiać do niego nowe „prawo międzynarodowe”.

Prowadzący wtrącał, że każde osłabienie Rosji jest korzystne dla Polski, ale Orzeł odpowiadał sceptycznie: według niego interwencja w Wenezueli jednocześnie osłabia rosyjskie wpływy, ale dostarcza Kremlowi wygodnego argumentu propagandowego do usprawiedliwiania własnych agresji, np. na Ukrainie. W jego ocenie nie ma gwarancji, że działania Trumpa poprawią bezpieczeństwo Europy, a wręcz mogą przyspieszyć logikę brutalnej polityki siły.

W dalszej części rozmowy temat przeniósł się na Europę i Unię Europejską. Orzeł krytykował Komisję Europejską i TSUE, twierdząc, że same nie przestrzegają unijnego prawa, rozszerzając swoje kompetencje kosztem państw narodowych. W jego narracji Unia coraz bardziej przypomina strukturę hegemoniczną zdominowaną przez Niemcy, a prawo unijne staje się narzędziem nacisku na słabsze kraje, takie jak Polska czy Węgry.

Na końcu spotkania rozmowa zeszła już na sprawy stricte polskie: Orzeł krytykował rząd Donalda Tuska za chaos administracyjny, słabe zarządzanie w sytuacjach kryzysowych (jak zimowe paraliże dróg), za politykę edukacyjną opartą na „edukacji włączającej”, którą uważał za ideologiczną i niszczącą poziom nauczania, oraz za zgodę na kosztowne regulacje klimatyczne typu ETS2. W tych wątkach jego ton był jednoznacznie pesymistyczny i alarmistyczny – widział w nich przykład podporządkowania Polski zewnętrznym ideologiom i interesom.

Całe spotkanie miało więc charakter wyraźnie publicystyczny i normatywny: Orzeł prezentował spójną, realistyczno-cyniczną wizję świata, w której prawo jest zawsze pochodną siły, a moralność w polityce międzynarodowej ma znaczenie drugorzędne. Prowadzący raczej dopytywał i dopowiadał, rzadko wchodząc w otwarty spór, dzięki czemu dominowała jedna, dość konsekwentna interpretacja wydarzeń.