27 kwietnia 2026 roku poniedziałkowe spotkanie w klubie Ronina składało się z dwóch części. W pierwszej polityczny przegląd tygodnia przeprowadził dr Józef Orzeł. W drugiej części dr Oskar Kida mówił o nowej konstytucji.

cz. 1 - Przegląd Tygodnia Józefa Orła
Szef klubu Ronina rozpoczął od krytyki orzeczenia TSUE wobec Węgier, zakazującego ochrony dzieci przed „zarazą LGBT” – jego zdaniem Trybunał nie jest niezależny, a Unia Europejska zmierza w kierunku likwidowania tożsamości narodowych. Podkreślił, że Polska powinna w kampanii wyborczej uczciwie policzyć bilans korzyści i strat wynikających z członkostwa w UE, a nie opierać się wyłącznie na emocjach.

Następnie Józef Orzeł omówił wypowiedź amerykańskiego wiceministra Elbridge’a Colby’ego, który oznajmił, że dla Europy i Ukrainy zabrakło ciężkiej broni, bo jest potrzebna na Bliskim Wschodzie. Zauważył, że Europa ma wprawdzie 90 miliardów euro na uzbrojenie dla Ukrainy, ale nie może kupić amerykańskiego sprzętu (brak na rynku), więc Ukraina rozwija własny przemysł dronowy, stając się liderem innowacji wojennych. Orzeł wskazał, że Ukraina zderegulowała lekki przemysł zbrojeniowy, tworząc „segment B” – prywatne startupy wzorowane na Dolinie Krzemowej, finansowane przez państwo. To jego zdaniem zmienia ustrój Ukrainy w kierunku mniejszego państwa i większej efektywności, podczas gdy Unia Europejska idzie w przeciwnym kierunku – w stronę nadmiaru regulacji i socjalizmu.
Szef Klubu Ronina wyraził obawę, że jeśli wojna zakończy się zwycięstwem lub remisem Ukrainy, to Ukraina przejmie rolę seniora we wschodniej flance NATO, a Polska stanie się juniorem, ponieważ polscy politycy i generałowie wciąż traktują drony jako „zabawki”, a Polska wpadła w pułapkę uzależnienia od ciężkiej broni amerykańskiej, której teraz brakuje.
Orzeł przeszedł następnie do spraw krajowych: skomentował dymisję szefa BBN Sławomira Cenckiewicza i jego poparcie dla kandydata na premiera z ramienia PiS Przemysława Czarnka. Szef klubu Ronina zauważył, że rząd Tuska zignorował prawomocny wyrok sądu przyznający rację Cenckiewiczowi, co dowodzi, że władzy nie zależy na niezależnych sądach, tylko na sądach zależnych od niej samej. Przywołał także przykład działacza Platformy Obywatelskiej skazanego za pedofilię, który został zwolniony przez sąd, oraz sprawę fałszowania kampanii promocyjnej przez akcję Kocjana. Orzeł postawił pytanie prawicy: czy zamierza działać razem wobec narastającego zagrożenia dla demokracji.
Józef Orzeł wspomniał też o nominacji generała Andrzeja Kowalskiego na szefa BBN, krytykowanej przez generała Polko, co Orzeł uznał za przykre. Podpułkownik Maciej Korowaj – według Orła dotąd świetny ekspert wojskowy – wygłosił polityczny komentarz, że TVP służy rosyjskiej propagandzie.
Jeden z uczestników spotkania nawiązał do „doktryny Drake’a” – prywatnych podmiotów działających na koszt własny, ale w interesie państwa, co widać na przykładzie ukraińskich dronów i amerykańskiego Big Techu. Orzeł dodał, że Ameryka przerzuca koszty swojej polityki na sojuszników, a państwa coraz mniej stać na bezpośrednie angażowanie się.
Inny klubowicz zapytał o wpływ ukraińskich zmian ustrojowych na Polskę i relacje niemiecko-ukraińskie. Orzeł odpowiedział, że Ukraina będzie bardziej efektywna od Polski, a jeśli dojdzie do współpracy Niemiec z Ukrainą, Polska może znaleźć się na straconej pozycji.
W odpowiedzi na pytanie czy Polska ma swojego „Drake’a” – pirata działającego dla dobra kraju. szef klubu Ronina odparł, że być może jest nim Grzegorz Braun, ale nie ręczy za jego patriotyzm. Zaznaczył, że ludzie od diagnoz rzadko sprawdzają się w prognozach personalnych.
Na koniec Józef Orzeł zapowiedział swoje nowe audycje: w Polsce24 w środy oraz od maja w półgodzinnym pasmie o Międzymorzu w poniedziałki o 12.30.
cz. 2 - Dr Oskar Kida: Nowa konstytucja

W drugiej części klubu Ronina dr Oskar Kida przedstawił diagnozę wad obecnej Konstytucji z 1997 roku oraz kierunki pożądanych zmian. Rozpoczął od stwierdzenia, że ustawa zasadnicza ma prawie 30 lat i powstała jako kompromis między środowiskami postkomunistycznymi a opozycją solidarnościową, przy udziale Kościoła. Ten kompromis – jego zdaniem – już dawno stracił rację bytu, a konstytucja nie przystaje do rzeczywistości, jest zbyt sztywna i tylko dwukrotnie nowelizowana w sprawach mało istotnych.
Zdaniem prelegenta największym problemem jest hybrydowy system władzy wykonawczej – ani kancelarski (jak w Niemczech), ani prezydencki (jak w USA czy Francji). Prezydent ma najsilniejszy mandat demokratyczny (wybory powszechne, dwie tury), ale realnie władzę sprawuje Rada Ministrów, co prowadzi do permanentnych sporów kompetencyjnych. Dr Kida wskazał na przykład braku ambasadora w Waszyngtonie od 2024 roku – prezydent nie chce powołać kandydata wskazanego przez ministra, a minister nie zgłasza nowego. Konstytucja nie rozstrzyga takich sporów, pozostawiając je zwyczajowi lub interpretacjom.
Dr Kida skrytykował również fikcję trójpodziału władzy w Polsce, ponieważ posłowie mogą być jednocześnie ministrami i wiceministrami – gdyby stworzyć z nich klub parlamentarny, byłby on drugi co do wielkości w Sejmie. Rozwiązanie takie jak na Słowacji (zawieszenie mandatu na czas pełnienia funkcji rządowej) uznał za wzorcowe. Zwrócił uwagę na zupełny brak w konstytucji uregulowania prokuratury – pojawia się ona tylko w dwóch przepisach, co jest kuriozalne dla organu tak istotnego w codziennym życiu obywateli.
Gość klubu Ronina szczegółowo omówił relacje prawa międzynarodowego z polskim. Konstytucja nie przewidziała aktów prawa unijnego takich jak rozporządzenia czy dyrektywy, więc Trybunał Konstytucyjny nie ma kompetencji do ich kontroli. Ponadto wielu sędziów nie rozróżnia „pierwszeństwa stosowania” od nadrzędności, co prowadzi do praktycznego ignorowania prawa polskiego. Wyroki TSUE i ETPCz nie wiążą Polski – podlegają jedynie wykonaniu, co jest często mylone.
Za całkowicie niewydolną uznał instytucję Trybunału Stanu, który przez 30 lat nikogo nie skazał – porównał go do groźnego psa zamkniętego w klatce, do której klucz zostawiono w portierni. Konstytucja nie przewiduje odpowiedzialności konstytucyjnej posłów ani władzy ustawodawczej. Zauważył też absurd progu referendalnego – 50 proc. frekwencji dla mocy wiążącej – który sprawia, że referendum jest praktycznie martwą instytucją. Paradoksalnie, sama konstytucja została przyjęta w referendum, które tego progu nie osiągnęłaby, gdyby on wtedy obowiązywał.
Prelegent odniósł się do sporu o Krajową Radę Sądownictwa. Na poziomie językowym konstytucja wskazuje, kto wybiera czterech członków z Sejmu i dwóch z Senatu, ale nie wskazuje, kto wybiera 15 sędziowskich członków – profesorowie czytają to „z białych plam pomiędzy literkami”, co dr Kida uznaje za niedopuszczalne.
Po wykładzie Józef Orzeł zgłosił trzy postulaty: po pierwsze, prawnicy powinni wskazać te przepisy konstytucyjne, które najbardziej uderzają w zwykłych ludzi; po drugie, polski system nie ma ani kancelarskiego, ani prezydenckiego – premier nie może wydawać wiążących poleceń ministrom, a Rada Ministrów jest kolegialna, co daje małym koalicjantom większą siłę; po trzecie, prezydent powinien powołać nie tylko Radę Konstytucyjną, ale najpierw Radę Ustrojową.
Jeden z uczestników zauważył, że debata publiczna dotycząca konstytucji jest chaotyczna, a nawet byli członkowie Trybunału Konstytucyjnego wypowiadają się niejasno – chwalił jedynie prof. Rzeplińskiego za unikanie publicznego cyrku. Wyraził też podejrzenie, że twórcy konstytucji celowo nie wpisali pewnych rozwiązań, by nie stworzyć „haków” na siebie samych.
Inny uczestnik spotkania - Paweł Zdun przypomniał o projekcie Konstytucji Solidarności z 1994 roku, który trafił do kosza, a pojedyncze punkty zostały „przemycone” do konstytucji z 1997 roku. Zauważył paradoks – dla wielu środowisk konstytucja kwietniowa z 1935 roku nadal obowiązuje, więc mamy dwie konstytucje kwietniowe. Pytał, czy nowa konstytucja powinna być zamknięta czy otwarta na zmiany i jak opisać stosunki między naczelnymi organami.
Kolejny klubowicz zapytał o możliwość przyznania inicjatywy ustawodawczej powszechnemu samorządowi gospodarczemu (np. zamiast obecnego, „martwego” rzecznika małych i średnich przedsiębiorców). Dr Kida odpowiedział, że lepszym rozwiązaniem byłaby reforma Senatu – powinien on być izbą reprezentującą różne środowiska (ekspertów, byłych premierów, przedstawicieli samorządów gospodarczych), a nie politycznym odbiciem Sejmu. Proponował też, by Sejm mógł odrzucić uchwałę Senatu większością powiększoną o różnicę głosów w Senacie – im większy konsensus w Senacie przeciw ustawie, tym trudniej Sejmowi ją przeforsować.
Inny uczestnik spotkania zasugerował wydłużenie kadencji Senatu do 5 lat (przy 4-letniej kadencji Sejmu), by izby się „rozjeżdżały”. Kolejna osoba pytała o mechanizm z Konstytucji Marcowej – najpierw większość 2/3 do zmiany, później 3/5 – oraz o obligatoryjny przegląd konstytucji co kadencję. Dr Kida uznał to za przerost formy nad treścią, ale poparł zasadę ułatwiania zmian po okresie stabilizacji.
Kolejny uczestnik postawił sprawę zasadniczą: bez zrozumienia przez naród, że nowa konstytucja jest potrzebna, żadne zmiany nie będą możliwe, a świadomość prawna Polaków jest bardzo niska. Dr Kida odpowiedział, że zmianę musi wymusić społeczeństwo oddolnie – przez zadawanie pytań politykom podczas spotkań, nagrywanie i szerowanie w internecie. Prezydent Karol Nawrocki rzucił już w kampanii termin 2030 roku jako rok zmiany konstytucji, co jest „jaskółką”. Apelował, by każdy lider opinii publicznej wrzucał ten temat do debaty.
Na zakończenie jeden z uczestników wskazał trzy palące sprawy: po pierwsze, próg frekwencji w referendum konstytucyjnym powinien być taki sam, jak przy jej uchwalaniu (wtedy nie obowiązywał żaden); po drugie, brak ambasadora w Waszyngtonie to skandal, który osłabia pozycję Polski; po trzecie, trzeba się zbroić, gdyż sprawy międzynarodowe ważą się bez udziału prezydenta. Dr Kida zgodził się, że próg 50 proc. jest absurdalny i powinien zostać obniżony. Na pytanie o zasadę dyskontynuacji prac parlamentarnych odpowiedział, że jest ona wygodna dla polityków – tylko projekty obywatelskie nie ulegają dyskontynuacji, co pozwala Sejmowi „zamrażać” niechciane ustawy.
Relacja wideo: Bernard, foto: Margotte