17 marca 2025 spotkanie w klubie Ronina składało się z dwóch części. W części pierwszej polityczny przegląd tygodnia przeprowadzili: Józef Orzel i Jaśmina Nowak. Uczczono pamięć Barbary Skrzypek, której śmierć – zdaniem Józefa Orła – wynika z presji podczas upolitycznionego przesłuchania. Jaśmina Nowak omówiła kampanię prezydencką, wskazując na rosnącą popularność Mentzena i kryzys zaufania do PiS. Orzeł skrytykował politykę Trumpa jako nierealną, a w geopolityce postulował silniejszą obecność USA w Polsce. W drugiej części wieczoru w klubie Ronina o dezinformacji w sprawie katastrofy smoleńskiej mówił Tomasz Ziemski.

Spotkanie w Klubie Ronina poprowadzili: Jaśmina Nowak z Radia Wnet oraz doktor Józef Orzeł, prezes klubu. Rozpoczęli od poruszenia bardzo smutnej sprawy śmierci Barbary Skrzypek, wieloletniej sekretarki Jarosława Kaczyńskiego. Orzeł, który znał ją osobiście od wielu lat, z wyraźnym wzruszeniem i ciepłem wspominał jej lojalność oraz szczególną rolę, jaką pełniła jako strażniczka dostępu do prezesa PiS. Z jego opowieści wyłonił się obraz kogoś, kto działał nie według własnego uznania, lecz wiernie realizowała wolę przełożonego, wiedząc, z kim chce się spotkać, a kogo nie. Wspomniał też serdeczny gest, gdy Jarosław Kaczyński witał ją, całując w czoło – co odebrał jako ojcowski, ludzki odruch w ich relacji.
Przechodząc do okoliczności jej śmierci, Orzeł nie krył oburzenia. Wskazywał bezpośrednio na prokurator Ewę Wrzosek, którą określił nie tyle jako prawnika, co działacza politycznego, uczestniczącego wcześniej w antyrządowych demonstracjach, a teraz – jak mówił – realizującego „poczucie zemsty”. Dla niego nie do przyjęcia była sama konstrukcja przesłuchania: według jego relacji trójka prawników, w tym dwoje adwokatów, przesłuchiwała starszą, schorowaną kobietę bez wykształcenia prawnego, nie dopuszczając jej adwokata. Kwestionował przy tym wiarygodność zapewnień jednego z adwokatów o „fair, kulturalnej atmosferze”, podkreślając, że przy braku świadka i nieobecności jej własnego pełnomocnika, nie ma możliwości zweryfikowania, jaka była faktyczna presja, ani nawet czy protokół wiernie odzwierciedlał przebieg przesłuchania. Domagał się upublicznienia protokołu. W jego ocenie sprawa ta nie zniknie, a PiS ponosi część odpowiedzialności za to, że nie zmienił przepisów, gdy miał władzę, tak by każdy świadek miał zagwarantowanego adwokata – i teraz, jak mówił, takie zaniechania się mszczą.
Jaśmina Nowak skupiła się na bieżącej polityce, zwłaszcza na kampanii prezydenckiej. Z uznaniem, ale i pewnym dystansem mówiła o fenomenie Sławomira Mentzena, który – jak przyznała – przekonuje nawet jej babcię, choć jednocześnie dostrzegała, że kampania Karola Nawrockiego nie wnosi nic nowego poza utrwalaniem dotychczasowego elektoratu. Orzeł, odnosząc się do sondaży, wskazywał na zaskakujący wynik, według którego zaufanie do PiS w kwestii bezpieczeństwa jest wyraźnie niższe niż poparcie dla samej partii – jego zdaniem to sygnał, że formuła patriotyczno-historyczna, którą prezentuje Nawrocki, może nie w pełni odpowiadać na potrzeby tych wyborców, którzy czują się ekonomicznie zagrożeni. Wskazywał, że Mentzen lepiej przechwytuje bunt klasy średniej, która na Zachodzie coraz wyraźniej wyraża niezadowolenie wobec globalizacji i nierówności. Mimo to Orzeł nie krył, że jego zdaniem najważniejsze jest nie to, który z tych dwóch kandydatów wygra, ale by prezydentem nie został Rafał Trzaskowski – bo wówczas system Donalda Tuska zostałby domknięty. W odpowiedzi na pytanie z sali, sugerujące, że Mentzen może być elementem zastępczym dla Platformy, Orzeł przyznał, że zarzut ten ma pewną słuszność, zwłaszcza w kontekście wypowiedzi doradcy Mentzena, który otwarcie mówił o taktycznym przetargu z obiema stronami sceny politycznej.
Wątek geopolityczny, który poprowadziła Nowak, dotyczył amerykańskiej doktryny nuklearnej oraz możliwych porozumień energetycznych między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Orzeł z dużą dozą sceptycyzmu odniósł się do analiz, które widzą w polityce Donalda Trumpa spójną strategię transakcyjną. Jego zdaniem taka polityka jest z gruntu nierealna, bo jeśli Ameryka wycofa się ze zobowiązań wobec sojuszników, to jej wpływy słabną, a wtedy nawet słabsze państwa przestaną traktować jej żądania jako wiążące. Podkreślał, że Trump na razie okazuje siłę wobec sojuszników, a miękkość wobec przeciwników – a to, jego zdaniem, prędzej czy później musi się zmienić, choć nie wiadomo, czy nie będzie za późno. Wracając do tematu broni jądrowej, wskazał, że gdyby Ukraina nie oddała swojego arsenału, do wojny w ogóle by nie doszło – Rosja nie odważyłaby się na inwazję. W odpowiedzi na pytanie o możliwość rozmieszczenia broni atomowej na wschodniej flance stwierdził, że choć byłoby to skuteczne, to obecna administracja USA raczej nie zdecyduje się na taki krok, koncentrując się na innych instrumentach, jak zwiększona obecność żołnierzy amerykańskich w Polsce – choć i to wiązałoby się z kosztami politycznymi.
Spotkanie zakończyło się modlitwą za Barbarę Skrzypek, poprowadzoną przez jednego z uczestników, który wspomniał, że to właśnie z jej sekretariatu jako jednego z nielicznych urzędów otrzymał podziękowanie za przedłożone propozycje zmian w prawie wyborczym – co miało świadczyć o jej roli jako osoby łączącej środowisko z decydentami.
Po zakończeniu politycznego przeglądu tygodnia Józef Orzeł poinformował, że z powodu braku środków na opłacenie sali w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, kolejne spotkania przenoszone są do kawiarni „Agere Contra” przy ulicy Chłodnej 2, prowadzonej przez środowiska katolickie. Zapowiedziano również wernisaż wystawy fotograficznej poświęconej ofiarom powodzi, organizowany przez Jana Pospieszalskiego.
------------------

W drugiej części spotkania w Klubie Ronina Tomasz Ziemski przedstawił drugą część swojego autorskiego raportu dotyczącego katastrofy smoleńskiej, koncentrując się na dezinformacji wokół wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku. Prelegent, z wyczuwalnym poczuciem konsekwencji historycznej, systematycznie demontował to, co nazwał „obiegiem informacji i dezinformacji”, wskazując pięć głównych źródeł przekazu, w tym przedstawicieli władz rosyjskich, podstawionych świadków oraz naocznych świadków – w tym żołnierzy z posterunku wojskowego przy bliższej radiolatarni.
Zdaniem Ziemskiego kluczową rolę w kształtowaniu fałszywej narracji odegrali rosyjscy oficjele: premier Władimir Putin, minister Siergiej Szojgu oraz gubernator obwodu smoleńskiego Siergiej Antyfiew wraz ze swoim rzecznikiem Andrzejem Jewsiennikowem. To oni – jak dowodził – wprowadzili do medialnego obiegu wersję o tym, że samolot zahaczył o wierzchołki drzew na wysokości ośmiu metrów, co miało być bezpośrednią przyczyną katastrofy. Ziemski z naciskiem podkreślał, że chodziło o drzewa w liczbie mnogiej, a komunikat ten był konsekwentnie powielany w infografikach zarówno w Rosji, jak i w Polsce, tworząc wrażenie trywialnej przyczyny tragedii.
Szczególnie krytycznie odniósł się do tzw. podstawionych świadków – pilotów Aleksandra Koromcika i Fiodora Łagutina. W jego ocenie obaj, mimo że mieli występować jako przypadkowi naoczni świadkowie, w rzeczywistości byli elementem zorganizowanej operacji dezinformacyjnej. Ziemski zwracał uwagę, że Koromcik, który rzekomo stał na polu i obserwował podchodzący do lądowania samolot, kilkadziesiąt minut po katastrofie pojawił się na płycie lotniska w otoczeniu funkcjonariuszy FSB. Z kolei Łagutin, stojący na polu z wyraźnym zamiarem udzielania wyjaśnień dziennikarzom, wskazywał, że samolot leciał na wysokości zaledwie 2–3 metrów, tnąc drzewa skrzydłami – co zdaniem Ziemskiego pozostawało w sprzeczności z relacjami świadków, którzy faktycznie znajdowali się w tamtym rejonie.
Zupełnie inną perspektywę – zdaniem prelegenta – przedstawiali autentyczni świadkowie, których relacje zostały zepchnięte na margines lub zmanipulowane. Ziemski przywołał tu m.in. Marifa Ipatowa, który widział, jak samolot „drży i zrywa się” do góry, oraz Siergieja Jarosławca, który spacerował z psem w miejscu, gdzie według fałszywej narracji samolot miał lecieć tuż nad ziemią – a jednak nie widział maszyny, co dowodziło, że leciała ona znacznie wyżej. Szczególnie wymownym przykładem manipulacji była – zdaniem Ziemskiego – sprawa świadka, który w oryginalnej relacji mówił, że samolot „drży, trzęsie się”, podczas gdy w polskiej wersji telewizyjnej, za sprawą lektora, frazę tę zastąpiono słowami „ścinał drzewo za drzewem”. W ten sposób – jak argumentował – narracja o zderzeniu z drzewami została sztucznie wtłoczona w relację świadka, który o żadnym ścinaniu drzew nie wspominał.
Kluczowym momentem w ujawnianiu prawdy okazali się, według Ziemskiego, polscy dziennikarze i operatorzy, którzy 10 kwietnia przedarli się przez zasieki z drutu kolczastego na teren zamkniętego wojskowego posterunku radiolatarni. Tam usłyszeli od żołnierzy, że samolot przeleciał centralnie, blisko osi pasa, i że „zahaczył o odciąg anteny”. Ta relacja – podkreślał – stała w rażącej sprzeczności z oficjalną rosyjską wersją o drzewach. Zdaniem Ziemskiego wtargnięcie dziennikarzy na teren wojskowy pokrzyżowało plany dezinformatorów, którzy w pierwszej dobie musieli lawirować między różnymi wersjami, zanim ostatecznie skoncentrowali się na narracji o „pancernej brzozie”.
Prelegent zakończył swoją wypowiedź refleksją o metodach rosyjskiej dezinformacji, cytując eksperta Jurgena Rota: polegają one albo na konsekwentnym rozpowszechnianiu sprzecznych wersji, tak by nie można było odróżnić kłamstwa od prawdy, albo na trzymaniu się blisko faktów, by w odpowiednim momencie nadać im inny kierunek. W jego ocenie w przypadku katastrofy smoleńskiej zastosowano obie te taktyki, a ich celem było odwrócenie uwagi od rzeczywistego przebiegu wydarzeń i ukształtowanie społecznej percepcji zgodnie z potrzebami politycznymi Rosji.
Tomasz Ziemski - Dezinformacja smoleńska
Relacja: Margotte i Bernard