Międzymorze. Geopolityka-Geoekonomia-Geokultura (Grosse, Bartosiak, Opaliński)

Przez Blogpress , 20/06/2026 [17:26]
11 czerwca 2026 roku w klubie Stańczyka odbyła się dyskusja pt. Nowe spojrzenie na sytuację Polski na arenie międzynarodowej oraz koncepcję Międzymorza”, w której wzięli udział: prof. Grzegorz Grosse, politolog i europeista z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista w zakresie polityki gospodarczej Unii Europejskiej oraz autor książki „Międzymorze. Geopolityka, geoekonomia, geokultura”.i dr Jacek Bartosiak, ekspert i publicysta zajmujący się geopolityką, założyciel think tanku Strategy and Future oraz autor wielu książek, m.in. „Rzeczpospolita między lądem a morzem. O wojnie i pokoju” czy „Najlepsze miejsce na świecie. Gdzie Wschód zderza się z Zachodem”. Dyskusję poprowadził red. Antoni Opaliński, były współpracownik Polskiego Radia oraz Radia Wnet. Obecnie dziennikarz kanału „Otwarta Konserwa”.

Spotkanie w klubie Stańczyka którego głównym przedmiotem była książka profesora Tomasza Grzegorza Grossego "Międzymorze. Geopolityka-Geoekonomia-Geokultura", wydana nakładem wydawnictwa Zona Zero, przerodziło się w wielowątkową debatę o kondycji polskiej racji stanu. Wbrew pozorom, choć punktem wyjścia była historyczna koncepcja Międzymorza, dyskusja koncentrowała się na teraźniejszości i przyszłości Polski.

Wszyscy prelegenci zgodzili się, że Polska znajduje się w pułapce peryferyjności. Prof. Grosse opisał ją jako syndrom, w którym elity i społeczeństwo akceptują swój status jako "wiecznego doganiania" centrum. Rozwój jest możliwy, ale zawsze w rytmie narzuconym z zewnątrz, a każda próba zbliżenia się do centrum jest przez nie hamowana. To stan umysłu, który każe Polsce szukać zewnętrznych patronów – czy to w Paryżu, Waszyngtonie, czy Moskwie – i rezygnować z własnej sprawczości. Dr Bartosiak poszedł o krok dalej, dzieląc peryferyjność na zewnętrzną (obiektywną słabość ekonomiczną i technologiczną) i wewnętrzną (subiektywne przekonanie o własnej niższości). To właśnie ta druga, zakorzeniona w postfeudalnych i PRL-owskich strukturach zarządzania, jest według niego największym rakiem Polski. Elity publiczne, które nie przeszły reformy weryfikującej ich kompetencje, odtwarzają układ zależności i czerpią z niego korzyści, podczas gdy ciężar modernizacji spoczywa na plecach zwykłych Polaków, którzy zostali wciągnięci w system zachodniego kapitału.

Mówiąc o źródłach tego stanu, obaj panowie wskazali na różne aspekty polskiej transformacji. Jacek Bartosiak podkreślił, że wielkie reformy w Polsce zawsze były przeprowadzane przez "innych" – czy to zaborców, czy kapitał zagraniczny po 1989 roku. Ten ostatni wprawdzie nauczył Polaków nowoczesnej pracy, ale jednocześnie utrwalił strukturalną zależność. Tomasz Grosse dodał, że wejście do Unii Europejskiej tylko skonsolidowało ten peryferyjny model, tworząc mechanizmy oligarchiczne, które stabilizują system poprzez redystrybucję unijnych funduszy i chronią przed głębszymi reformami. Bartosiak wprost stwierdził, że państwo polskie jest feudalne, a politycy z tej nomenklaturowej sfery nie mają ani kompetencji, ani woli, by zarządzać państwem w sposób nowoczesny i efektywny.

Gorącym punktem dyskusji stała się kwestia relacji polsko-ukraińskich. Bartosiak zauważył, że Ukraińcy, w przeciwieństwie do Polaków, nie mają wewnętrznego poczucia peryferyjności. Udowodnili to, stawiając czoła Rosji, ale i przełamując zakazy swoich zachodnich patronów. To rodzi nowe wyzwanie dla Polski, która przyzwyczajona jest do pozycji "starszego brata" wobec Ukrainy. Tymczasem Ukraińcy, widząc polską zależność od sojuszników, zdają sobie sprawę, że Polska nie jest samosterowna, co pozwala im na bardziej asertywne, czasem nawet aroganckie działania, jak w przypadku sporu o politykę historyczną. Zarówno Bartosiak, jak i Grosse uznali, że spór ten jest symptomem słabnącej pozycji geopolitycznej Polski. Zamiast budować swoją sprawczość na polu gospodarczym czy militarnym, polskie elity uciekają w symboliczne awantury, co na arenie międzynarodowej jest odczytywane jako przejaw frustracji, a nie siły. Obaj podkreślili jednak, że pomimo napięć, zbudowanie międzymorza bez Ukrainy jest niemożliwe.

W tym kontekście pojawiła się refleksja o roli Chin. Bartosiak i Grosse zgodzili się, że Chiny, które same zerwały z peryferyjnością, mogą być atrakcyjnym partnerem, ale Polska musi prowadzić z nimi grę z pozycji siły, a nie kolejnego klienta. Prof. Grosse przestrzegł, że bez własnej strategii łatwo będzie Polskę włączyć w nowy, tym razem chiński, układ zależności, odtwarzając stary peryferyjny model. Dr Bartosiak wspomniał o nieudanych próbach wykorzystania chińskiego kapitału na przykład przy projekcie Centralnego Portu Komunikacyjnego, gdzie polska administracja i zmowa interesów zablokowały działania, ulegając presji ideologicznej (zarzuty o bycie "chińskim agentem") ze strony Amerykanów.

Kończąc, obaj prelegenci wskazywali na konieczność przełamania tego błędnego koła. Jacek Bartosiak  nakreślił wizję nowego etosu opartego na ludziach, którzy już przeszli kapitalistyczne "przemielenie" i potrafią pracować, ale nie mają kapitału. Postulował stworzenie nowego miasta na wzór Gdyni (nazwał je "Stanisławów") z odrębnym ustawodawstwem, zachęcenie emigracji do powrotu oraz głęboką reformę wojska, która uczyniłaby z żołnierza świadomego obywatela, a nie trybika w systemie. Podkreślił, że podstawą musi być zrozumienie mechanizmów gry interesów, a nie uleganie emocjom czy ideologiom, które są narzędziem do łatwego kontrolowania państw peryferyjnych. Grosse zaakcentował, że punktem wyjścia jest silne, sprawcze państwo z jasną strategią, które umie zarządzać kryzysami i hierarchizować priorytety, a nie eskalować spory. Dla obu panów, w obliczu nadchodzącego "zakrętu geopolitycznego", bierność i akceptacja peryferyjności to największe zagrożenie dla polskiej niepodległości.

Relacja wideo: Bernard i Margotte

 

Paweł Ozdoba - Dyrektor Klubu Stańczyka