A to się porobiło! Wychodzi na to, że dwóch wysokich funkcjonariuszy państwowych spotkało się w godzinach pracy w knajpie, chlało gorzałę i dwie godziny gadało o dupie Maryni (tak przynajmniej twierdzi Donaldu Tusku). A spróbuj ty, zwykły człowieku, wyjść z w trakcie pracy na 5 minut i napić się piwa to cię przechwycą na bramie, każą dmuchać i lecisz z roboty. Dyscyplinarnie. Ech, nie masz sprawiedliwości na świecie.
W każdym razie, pan Belka i pan Sienkiewicz spotkali się przy gorzale i jak rasowe dwa obszczymurki, używając łaciny silno kuchennej, wyrazili swą „troskę” o kraj. Co gadali to wszyscy już słyszeli i chyba nikt nie ma wątpliwości, że panowie załatwiali interesy. Wie o tym premier Tusk, mimo że w swoim kabotyńskim przemówieniu zaprzeczał temu, że jego totumfacki załatwiał również jego OSOBISTY interes. Wiedzą o tym, oczywiście, ci medialni kauzyperdzi, którzy twierdzą, że nic się nie stało i ci ,którzy są po prostu zbudowani tą „rozmową dwóch osób odpowiedzialnych z losy kraju”. Opowiadanie bredni, że oto dwaj państwowcy, językiem może nie do końca literackim (”nie bądźmy hipokrytami – któż z nas tak nie mówi w prywatnych rozmowach?”), nie załatwiają sobie jakiejś prywaty ale pochylają się z troską nad losami naszej Ojczyzny, jest żałosne. Oczywiście, że ci faceci załatwiają prywatne interesiki. Jednemu i drugiemu chodzi o władzę, wpływy i związane z tym korzyści osobiste. Swoje i swojego środowiska. Sienkiewicza do takiej rozmowy popychał jeszcze dodatkowo strach Tuska przed mściwym Kaczorem, który jak zdobędzie władzę, to Trybunał Stanu jest najłagodniejszą konsekwencją przestępczej działalności Donka.
Dla mnie najciekawsze w podsłuchanej rozmowie są niektóre wypowiedziane i niewypowiedziane słowa prezesa Belki. Taki oto cytat:”I wtedy zrobimy to co trzeba, żeby uniemożliwić..., mówiąc krótko, aby kraj to zrozumiał”. Co Belka chciał uniemożliwić zanim zmitygował się i rzucił ten bezsensowny tekst o kraju? Może „uniemożliwić zapaść budżetu”? Raczej nie, bo wtedy by to po prostu powiedział a nie skręcał w jakieś opłotki. Może „uniemożliwić globalne ocieplenie”? Prawdopodobieństwo niewielkie, bo ani ta moc sprawcza ani nie wynika to z kontekstu rozmowy. Każdy logicznie myślący nie ma wątpliwości. Chodzi oczywiście o uniemożliwienie powrotu PiS–u do władzy. Przed sądem nie ma na to dowodu ale logika, doświadczenie życiowe oraz kontekst rozmowy dobitnie na to wskazują. Nie jest więc tak, jak twierdzą niektórzy, że p. Belka wyraźnie odcinał się od politycznej strony sprawy. To co miał w wyniku umowy zrobić miało pomóc PO wygrać wybory i nie ma sensu dopatrywać się tu jakiegoś szczególnego „zatroskania”. Drugi cytat, w którym chodzi o Radę Polityki Pieniężnej : „Ale, ale jesteśmy w stanie z nią zagrać”. „Jesteśmy” a nie „jestem”, czyli przy współudziale rządu, Belka chce wpłynąć na RPP. I wpłynął biorąc pod uwagę wynik posiedzenie RPP parę dni temu i peany na cześć Belki wygłoszone przez panią Chojnę – Duch. Co rząd i komu musiał zaproponować by gra się udała? Kto dostał dla swego syna, męża, żony, córki kolejne miejsce w kolejnej radzie nadzorczej czy innej agencji skarbu państwa?
Sporo ciekawostek można wyczytać ze stenogramu tej rozmowy. Nie jest konieczne , jak wczoraj stwierdził pan Piechociński, „stworzenie przestrzeni dla wyjaśnienia zawartości poszczególnych rozmów” (naprawdę tak powiedział! Swoją drogą Piechociński musi szybko zmienić lekarza, bo to co przepisuje mu aktualny lekarz wyraźnie pacjentowi nie służy). Wystarczy wziąć tekst i przeczytać ze zrozumieniem.
Nie mam nadziei, że jak się zmieni rząd i na jego czele stanie kryształowo uczciwy człowiek, coś się zmieni; może mniej powszechne byłoby „targanie czerwonego sukna”. Władza deprawuje, do władzy przyklejają się różni szubrawcy, którzy potrafią tę władzę wykorzystać. To co bezwzględnie należałoby zrobić by uniknąć w przyszłości efektów naturalnej, ludzkiej skłonności „grabienia pod siebie”, to zasadnicze poprawki w Konstytucji RP i innych przepisach:
1. zakaz konstruowania budżetu państwa z założonym deficytem (eliminuje rozmowy typu Belka – Sienkiewicz),
2. sprzedaż wszystkich akcji spółek Skarbu Państwa i spółek z udziałem Skarbu Państwa i zakaz kupowania takich akcji. (koniec afer w rodzaju „taśm Protasiewicza” i zatrudniania pociotków w radach nadzorczych firm),
3. zakaz tworzenia przez rząd różnego rodzaju agencji i fundacji oraz tworzenia nowych stanowisk rządowych (jw, brak możliwości kupowania posłów za pomocą np. stanowiska pełnomocnika premiera ds. wykluczonych),
4. bezwzględne przestrzeganie kilkuletniego vacatio legis dla ustaw gospodarczych w szczególności ustaw podatkowych w celu umożliwienia podmiotom gospodarczym przygotowanie się do zmian reguł prawnych. (koniec afer typu „afera hazardowa”).
Zdaję sobie sprawę, że wprowadzenie tych kilku przykładowych zmian w przepisach prawa zmniejszyłoby dla wielu atrakcyjność posiadania władzy. I o to właśnie chodzi.