Cień tryzuba nad Lwowem pojawił się jak kometa wieszcząca same nieszczęścia - dla Polaków, Żydów i Ukraińców. Nie był to cień tryzuba złotego na tle błękitu nieba, który jest dziś godłem Ukrainy. Ten ułożony z pierwszych liter imion Wołodymyr, Wełykyj i Olha, sięga podobno czasów książęcych. Nad Lwowem pojawił się inny tryzub - wielce osobliwy - bo czarny, jak czarną jest śmierć, tak jak czarną była hitlerowska swastyka i niemiecki orzeł. Wydarzyło się to 30 czerwca A.D. 1941.
Czarnym tryzubem posługiwała się młodzież ukraińska Małopolski Wschodniej oczarowana faszyzmem, należąca do bractwa Czarnego Tryzuba. Należeli do niego późniejsi czołowi prowodyrzy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i atamani rozbójniczej tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), m.in. Stepan Bandera, Jarosław Stecko, Roman Szuchewycz.
Czarnym tryzubem na czerwonym tle wymachiwali także banderowcy głosząc, że kolor czarny - to śmierć, a czerwony - to życie. Czarny tryzub przywieźli do Lwowa ludzie Stepana Bandery, członkowie OUN, którym ten popowicz przewodził. Pojawili się we Lwowie wraz z czołowymi jednostkami niemieckimi - właśnie 30 czerwca wczesnym świtem. Wieczorem zaś, ci sami ludzie opętani ideą fixe, powołali do życia coś w rodzaju rządu, albo jak się dziś mówi „rządu operetkowego”, a wówczas najczęściej łże- -rządu przyrównywanego do „historycznego defektu”. Na jego czele stanął Jarosław Stećko-Karbowycz.
Ukraina ma być według banderowców– w myśli niemieckiej koncepcji imperialnej, włączona do ekonomicznego krwiobiegu III Rzeczy, dlatego winna mieć także pewną „ekonomiczną suwerenność”. Jednym słowem „interesy obu narodów wymagają naturalnego związku, niemiecko - ukraińskie wzajemne stosunki muszą być zbudowane na prawdziwej przyjaźni”. Gwarantem tej przyjaźni mogą być tylko banderowcy, posiadający „niezależne ukraińskie siły zbrojne, które odpowiadałyby duchowi Ukrainy, będą one gwarantem niemiecko - ukraińskiego związku i mogą osłabić nacisk Rosji na Europę. (Edward Prus Banderomachia)
Organizacja „wywalczonego państwa” opierać się miała „na silnej władzy, silnej armii narodowej i flocie, oraz jedynej organizacji politycznej -przodującego narodowego aktywu, czyli OUN pod wodzą Stepana Bandery”. Jest to zapowiedź utworzenia państwa z dyktaturą monopartii, czyli OUN(b) według „klasycznych” wzorów totalitaryzmu.
Punkt 3 Aktu 30 czerwca 1941 roku; „Nowo powstające Państwo Ukraińskie będzie ściśle współpracować z narodowo socjalistycznymi wielkimi Niemcami, które pod przewodem Adolfa Hitlera tworzą nowy ład w Europie i na świecie, oraz pomagają ukraińskiemu narodowi w wyzwoleniu się spod moskiewskiej okupacji. Rewolucyjna Armia, która będzie tworzona na ukraińskiej ziemi, będzie walczyła wspólnie ze sprzymierzonym państwem niemieckim o Nowy Ład na całym świecie. Niech żyje wolna Ukraina! niech żyje wielka Rzesza Niemiecka i jej wódz Adolf Hitler!.” .
„Politykę będziemy prowadzili bez sentymentów, zabijmy wszystkich bez wyjątku, którzy staną nam na przeszkodzie. Kierownikami wszystkich gałęzi życia będą Ukraińcy i tylko Ukraińcy- a nie wrogowie -obcy- Moskale, Polacy, Żydzi!- przemówienie Jarosława Stećko skierowało ukraińskie „grupy pochodne” do realizacji Uchwały OUN z 1929 roku, zbrodniczej, neopogańskiej, darwinistycznej i rasistowskiej ideologii autorstwa Dmytro Doncowa, która zatruła umysły wielu Ukraińców, stając się zaczynem wielkiej zbrodni, zwyrodnienia jednostek i grup (Wiktor Poliszczuk).
Sądząc po patetycznych i buńczucznych wypowiedziach prezydenta Żeleńskiego (i innych przedstawicieli Ukrainy) , zapoznał się on z przemówieniem Jarosław Stecki i realizuje cele powołanej wówczas bez zgody Niemiec, krótkotrwałej Ukraińskiej Derżawy- teraz już w porozumieniu i za zgodą Niemiec.
„Władza nasza będzie straszna” – obiecywał Stećko 30 czerwca 1941 roku a 28 czerwca 2026 roku (w niedzielę), prezydent Zeleński wniósł do ukraińskiego parlamentu projekt ustawy o Panteonie Narodowym, by uhonorować tych, którzy realizowali dekalog Dmytro Doncowa.
W każdą rocznicę 30 czerwca przypominają o swoim istnieniu, muszą przypominać i wciąż przekonywać, jakimi to byli oni „herojami, którzy rzucili wezwanie największej wtedy potędze europejskiej i jej się nie zlękli”; później stworzyli UPA-oczywiście „łagodną i rycerską”, która nigdy nikomu nie wyrządziła najmniejszej krzywdy. Liczebność UPA z każdym rokiem rośnie” z 30 tys. w roku 1944, w roku 2006 już sięgnęła zawrotnej cyfry 300 tys. i nie jakichś tam rizunów, tylko wojaków, którzy „wyzwolili” Wołyń i pół Małopolski Wschodniej, rozbili sowiecką partyzantkę gen. S. Kowpaka. Jednakże Naród Ukraiński nie chce jakoś dostrzec „rycerskości” rzeźników z UPA, a jego parlament nie spieszy się z przyznaniem „rycerzom absurdu” uprawnień kombatanckich i zaliczenia do weteranów wojny.
Naród Ukraiński także, nawiązując historycznie do UNR, nie chce mieć też nic wspólnego z łże-rządem banderowskim. Zakrawa na paradoks: kiedy w Polsce, mała garstka banderowskich krzykaczy wysławia ów łże-rząd, na Ukrainie (poza Hałyczyną) tenże „rząd” jest zwyczajnie wyśmiewany. (Edward Prus Banderomachia)