Dla mnie najważniejszą informacją dla naszkicowania odmiennego portretu Mariana Turskiego, uznawanego za wybitny autorytet moralny, jest przebieg sprawy Franciszka Vetulaniego, który przed sądem deklarował, że swoje postępowanie opiera na tzw. XI przykazaniu – „nie bądź obojętny” lansowanym przez Mariana Turskiego.
Tekst słynnego na całym świecie wystąpienia Mariana Turskiego podczas obchodów 75 rocznicy wejścia Armii Czerwonej do KL Auschwitz Franciszek Vetulani złożył do akt sądowych na początku swojego procesu przed krakowskimi sądami. Franciszek Vetulani, jako wyznawca „XI przykazania”, nie był obojętny na kult Żołnierzy Wyklętych, których nazywał przeklętymi” i ich pomniki demonstracyjnie opluwał (czym się chwalił w przestrzeni publicznej). Nie był obojętny na kult św. Jana Pawła II, którego pamięć obrażał najhaniebniejszymi słowami a sam -jak przed sądem zeznawał – cierpi z powodu postawy swoich przodków (szczególnie pradziadka Adama Vetulaniego) przyjaciół Karola Wojtyły.
Sądy nie były obojętne na taki kult XI przykazania i uznały winy Franciszka Vetulaniego.
Jeśli ktoś ma wątpliwości co do roli XI przykazania w ujęciu Mariana Turskiego to przypadek Franciszka Vetulaniego winien te wątpliwości naświetlić.
Niestety społeczeństwo polskie generalnie wykazywało obojętną postawę wobec ekscesów Franciszka Vetulaniego, podobnie jak wobec mojej książki „XI przykazanie. Przestroga przed obojętnością nieobojętnych”, w której argumentowałem, że „XI przykazanie „nie bądź obojętny” po unieważnieniu Dekalogu łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany nihilizm.”
Trzeba przyznać, że tak słusznie krytykowane polskie sądy potrafią czasem zachować się jak trzeba, ale obywatele, w tym czciciele w przestrzeni publicznej św. Jana Pawła II i składający hołd Żołnierzom Wyklętym – nie zawsze.
W portretach Mariana Turskiego trudno pominąć ten widziany przez pryzmat twarzy, poczynań Franciszka Vetulaniego – wyznawcy wynoszonych pod niebiosa, a nawet ponad niebiosa, „wartości” lansowanych przez Marina Turskiego. w postaci „XI przykazania”
Marian Turski apelował: „nie wolno ulegać terrorowi pamięci”. W takim ujęciu mogę być uznany za terrorystę i milczenie wobec tego co piszę ma jednak swoje wytłumaczenie.