Przegląd Tygodnia Józefa Orła - szefa Klubu Ronina (tym razem w trybie zdalnym) miał charakter szerokiego komentarza polityczno-geopolitycznego, utrzymanego w tonie krytycznym wobec obecnych elit rządzących w Polsce, Unii Europejskiej oraz częściowo wobec polityki Stanów Zjednoczonych. Orzeł rozpoczął od wątku europejskiego, wskazując jako dobrą wiadomość deklarację nowego rządu Czech, który zapowiedział faktyczne ignorowanie paktu migracyjnego i ETS2. W jego ocenie jest to precedens pokazujący, że państwa członkowskie mogą otwarcie kwestionować decyzje Brukseli, jeśli uznają je za sprzeczne z interesem narodowym. Jednocześnie podkreśla, że sukces ten jest kruchy, ponieważ Polska – jego zdaniem – pod rządami Donalda Tuska może wycofać się z budowania mniejszości blokującej w UE, m.in. w sprawie umowy Mercosur, co Orzeł uważa za zagrożenie dla rolnictwa i suwerenności gospodarczej.
Dużą część wywodu poświęcił kwestii nadrzędności prawa unijnego nad krajowym, ostro krytykując orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE. Jego zdaniem otwarte stwierdzenie wyższości prawa unijnego nad konstytucjami państw narodowych jest przekroczeniem granicy, które powinno spotkać się z reakcją nie tylko Polski, ale i innych krajów, takich jak Czechy czy Węgry. W tym kontekście józef Orzeł wskazał na rolę prezydenta, widząc w nim ostatni realny ośrodek oporu wobec rządu i Brukseli. Proponował inicjatywy prezydenckie: od ustaw zobowiązujących rząd do odrzucenia ETS2 i paktu migracyjnego, przez referendum, aż po szeroki ruch społeczny na rzecz suwerenności państwa. Wyraźnie zaznaczył przy tym swoją nieufność wobec rządu Tuska, który – w jego ocenie – nie jest zdolny do prowadzenia polityki sprzecznej z interesami niemieckimi.
W dalszej części szef klubu Ronina przeszedł do spraw międzynarodowych, zwłaszcza wojny na Ukrainie. Krytycznie odnosił się do narracji zachodnich elit, według których konflikt nie jest nieuchronny, wskazując, że wojna de facto już trwa od lat i jest konfliktem Zachodu z Rosją, prowadzonym rękami Ukrainy. Przywoływał opinie publicystów i ekspertów (m.in. Edwarda Lucasa, Andrieja Iłłarionowa i prof. Hieronima Grali), którzy – jego zdaniem – realistycznie opisują kondycję Rosji jako państwa zużywającego się, lecz wciąż zdolnego do długotrwałej wojny, ponieważ Kreml nie liczy się ani z kosztami ludzkimi, ani z poziomem życia społeczeństwa. Z tej perspektywy Orzeł wyraził sceptycyzm wobec możliwości szybkiego pokoju i podkreślił, że Ukraina nie ma realnej alternatywy poza dalszą walką.
Jednocześnie krytycznie ocenił zmianę postawy Stanów Zjednoczonych, które – w jego opinii – przestają być gwarantem bezpieczeństwa, a stają się jedynie negocjatorem kierującym się chłodną kalkulacją zysków i strat. Szczególnie rozczarowało go stanowisko administracji Trumpa i wypowiedzi Marco Rubio, które Józef Orzeł interpretował jako zapowiedź polityki bez ryzyka i bez realnego zaangażowania po stronie Ukrainy. W jego ocenie osłabienie roli USA wzmacnia Rosję i zmusza Europę Środkowo-Wschodnią do samodzielnego myślenia o bezpieczeństwie.
Z tego wynika kolejny kluczowy wątek: idea paktu obronnego Międzymorza. Orzeł konsekwentnie przedstawił go jako realistyczną alternatywę wobec słabnącego NATO i niewydolnej Unii Europejskiej. Zakłada on ścisłą koordynację militarną państw od Norwegii po Turcję, z kluczową rolą Ukrainy. Szef Klubu Ronina argumentował, że państwa graniczące z Rosją już dziś ponoszą większe koszty obrony niż reszta Europy, co uzasadnia ich prawo do większej suwerenności i swobody decyzyjnej, także w sprawach gospodarczych i klimatycznych. Międzymorze miałoby być nie tylko projektem wojskowym, lecz także cywilizacyjnym i politycznym, z własnym zapleczem intelektualnym i społecznym, najlepiej ulokowanym w Polsce.
W części poświęconej sprawom krajowym Józef Orzeł pozytywnie ocenił aktywność Kancelarii Prezydenta, zwłaszcza wystąpienia jej przedstawiciela w Sejmie, które jego zdaniem skutecznie punktują rząd. Odnosząc się do Zbigniewa Boguckiego, szef klubu Ronina uważa go za jedno z najważniejszych i najbardziej udanych odkryć personalnych prezydenta Karola Nawrockiego. Zwrócił uwagę, że prezydent dostrzegł jego talent retoryczny i celowo wysyła go do Sejmu jako swojego reprezentanta. Ma to znaczenie nie tylko symboliczne, lecz także proceduralne: zgodnie z regulaminem Sejmu przedstawiciel prezydenta nie jest ograniczony krótkim czasem wystąpienia, dzięki czemu Bogucki może rozwijać dłuższe, spójne i ostre wypowiedzi pod adresem rządu. Orzeł ocenił te sejmowe wystąpienia bardzo wysoko. Jego zdaniem Bogucki skutecznie i bezpośrednio punktuje premiera Donalda Tuska, demaskując słabości rządu i sposób sprawowania władzy. Przytaczał reakcje medialne – nawet „Gazeta Wyborcza” miała przyznać, że Bogucki kilkukrotnie „zgruzował” Tuska. Orzeł opisał też symboliczny obraz premiera, który podczas tych wystąpień sprawia wrażenie człowieka zagubionego i przyciśniętego do defensywy.
W dalszej części rozmowy wątek Boguckiego powrócił w kontekście spekulacji o przyszłym przywództwie w PiS. Orzeł zauważył, że coraz częściej pojawia się jego nazwisko jako potencjalnego następcy Jarosława Kaczyńskiego lub przynajmniej jako jednego z czołowych polityków nowej generacji. Jednocześnie wyraźnie studził te oczekiwania: podkreślił, że PiS nie potrzebuje dziś wyłącznie sprawnego „speakera” czy parlamentarnego wojownika, lecz przywódcy merytorycznego, zdolnego budować program państwowy i realnie rządzić. W tym sensie Bogucki – mimo talentu retorycznego i politycznej skuteczności – nie jest jeszcze w jego ocenie gotowym kandydatem na lidera obozu.
Szef Klubu Ronina z ironią i goryczą opisywał chaos wokół Funduszu Sprawiedliwości, wskazując na paraliż decyzyjny w Ministerstwie Sprawiedliwości, strach urzędników i faktyczne wstrzymanie pomocy dla ofiar przestępstw. W jego ocenie jest to symboliczny przykład niekompetencji i hipokryzji obecnej władzy, która jednocześnie oskarża poprzedników i korzysta z ich decyzji.
Końcówka wystąpienia miała bardziej refleksyjny charakter. Szef klubu Ronina przywołał dane o przewadze technologicznej Chin nad USA, interpretując je jako znak głębokiej zmiany globalnego układu sił. Mimo pesymistycznej diagnozy starał się zakończyć wystąpienie akcentem duchowym, nawiązując do sensu świąt Bożego Narodzenia i chrześcijańskiej nadziei, która – w jego przekonaniu – pozostaje ostatnim trwałym punktem odniesienia w świecie politycznego chaosu.
W pytaniach i odpowiedziach powrócił wątek konieczności oddolnej mobilizacji społecznej. Orzeł wyraźnie podkreślił, że nie należy czekać na inicjatywę polityków, lecz zmuszać ich do działania poprzez presję zorganizowanych środowisk obywatelskich. W podobnym tonie ocenił sytuację na prawicy, wskazując na potrzebę jedności, jasnego programu suwerennościowego oraz dialogu z Konfederacją i elektoratem Grzegorza Brauna jako warunku przyszłego rządzenia.
W końcowej części spotkania pojawił się wątek dotyczący szefa BBN Sławomira Cenckiewicza. Józef Orzeł opisał zmasowany atak medialno-polityczny na prof. Cenckiewicza jako działanie celowe, a nie przypadkowe. Jego zdaniem nie chodzi realnie o to, by prezydent Karol Nawrocki wycofał się z poparcia dla Cenckiewicza – Orzeł uważa to za nierealne – lecz o osłabienie jego pozycji wewnątrz Pałacu Prezydenckiego. Kluczowym mechanizmem tego ataku ma być podważanie lub blokowanie dostępu Cenckiewicza do informacji niejawnych. Według Józefa Orła ma to prowadzić do sytuacji, w której urzędnicy i współpracownicy zaczną się bać przekazywania mu pełnych informacji, co w praktyce ograniczałoby jego realny wpływ i zdolność działania.
Orzeł interpretował te działania jako próbę wywołania napięć i konfliktów personalnych pomiędzy Cenckiewiczem a innymi ministrami oraz strukturami Kancelarii Prezydenta, a w dalszej perspektywie – jako element walki o wpływy i stanowiska w Pałacu. Zwracił uwagę, że osoby inicjujące ten atak mogą liczyć na to, że wytworzy się wrażenie, iż Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (lub szerzej: zaplecze prezydenckie) funkcjonuje gorzej z powodu obecności prof. Cenckiewicza.
Jednocześnie Orzeł podkreślił, że odebranie Cenckiewiczowi dostępu do informacji niejawnych zostało już zakwestionowane przez sąd niższej instancji, który uznał tę decyzję za nieprawidłową. Sprawa jest jednak w toku, ponieważ służby złożyły apelację. W opinii Orła kluczowe znaczenie będzie miało szybkie rozstrzygnięcie przez sąd apelacyjny – jeśli do niego nie dojdzie, problem może narastać i faktycznie utrudniać funkcjonowanie prezydenckiego zaplecza bezpieczeństwa.
Cały ten wątek Orzeł wpisał w szerszą diagnozę obecnej sytuacji politycznej: walki instytucjonalnej i personalnej, w której narzędziem stają się procedury, insynuacje i administracyjne blokady, a nie merytoryczna debata. W jego ocenie atak na Cenckiewicza nie dotyczy tylko jednej osoby, lecz jest elementem szerszego sporu o kierunek polityki państwa, kontrolę nad narracją historyczną i realny zakres suwerenności decyzyjnej prezydenta.